Słoik szczęścia, czyli przepis na odświętną radość

  Dzisiaj odkryłam sposób na wprawienie siebie w doskonały nastrój. Jest to wyjątkowe i odświętne, ponieważ można to zrobić tylko raz w roku, w ostatni jego dzień.  W tym celu należy włączyć piosenki Abby (najlepiej ścieżkę dźwiękową z „Mamma Mia!”, ale to już wedle gustu) oraz otworzyć tak zwany słoik szczęścia.   Do „uruchomienia” takie…

Jakie jest Twoje TOP 3 tego roku?

  Przesadnie sentymentalna natura każe mi zrobić coś więcej niż tylko podglądać, jakie wspomnienia z tego roku ma dla mnie naczelny portal społecznościowy.  To 2014 rok był dla mnie przełomowy: powstał blog, ale i wiele innych rzeczy się zmieniło. Na tle 2014, minione 365 dni wypadało raczej blado. Okazało się na szczęście, że to tylko wrażenie. Kiedy zagłębiłam…

Bohater na te mniej instruktorskie dni

  Wiadomo, jak tam życie prowadzącego zajęcia płynie. Zjada zdrowe śniadanie (owsiankę, a ci najbardziej na czasie to pod paleo), po zdrowych ośmiu godzinach snu (opcjonalnie siedmiu i pół, by się wstrzelić w fazy REM czy inne), pouśmiecha się do cery najzdrowszej w lustrze i cały radosny poleci na zajęcia, gdzie ludziom przekaże nadmiar swojej…

Indoor nasz (przed)świąteczny

  Czy jest ktoś, kogo ominęła świąteczna gorączka? Proszę, przywitaj się, bo chciałabym uwierzyć, że można było jej uniknąć. Chyba nawet nie organizując wigilii we własnym domu i nie musząc gotować dwunastu potraw, mocno dostaje się popalić w czasie nabywania prezentów i podczas zabiegów, które mają zebrać do kupy wszystkich, z którymi mamy chęć czy potrzebę zobaczyć się chociaż…

To wszystko dobre, co niesie za sobą blog

  Jako że jesteśmy tutaj ostatnio nieco rozluźnieni, znowu skupię się na pozytywnych sprawach. Tak, tego jest we mnie więcej, choć może się wydawać inaczej, kiedy stękam na pompki na kierownicy i informacyjny bełkot w Internecie. Zatem – aby rozwiać wątpliwości – nadmieniam, że więcej miejsca życiowo-blogowego zajmują heheszki i luz. Jedna z moich ulubionych…

Wrzucić na luz, jechać na wolnym kole

 To już któryś dzień z rzędu podczas długiego spaceru do pracy zastanawiałam się (czemu nie pospałam dłużej i nie pojechałam autobusem), jak z tych rozlazłych myśli pozbierać coś, co da się ubrać w formę i zamieścić na blogu. Przecież od wielu dni chcę napisać, czemu nie śledzę już dietetycznych fan pages, dlaczego świetne są interwały…

Z pamiętnika instruktora #11

  Kumpel opowiada o wrażeniach z zajęć spinningu.  – Mnie już zaskoczyło to, że laska w trakcie zajęć odebrała telefon… Ale że już instruktor to zrobił…! – Hahaha, wyobrażasz to sobie, że w trakcie zajęć odbieram i mówię: sorki, zadzwonię później?! – Żeby on chociaż tak powiedział, ale ten rozwijał w najlepsze rozmowę… *** Kolejna…

Grube nogi, wielki brzuch i co tam jeszcze masz…

Im więcej czasu spędzam w Internecie, tym mniejsze mam szanse na dodanie nowego tekstu na bloga. Paradoks? Stwierdzisz, że chyba nie, jeśli nadmienię, że to przez wrażenie, iż wszystko już było. Przecież od kilku lat najróżniejsze portale zasypują Cię informacjami na temat najlepszych diet świata. Ponadto wiesz już, jak nie zamienić się w święta na…

Zajęcia w klimacie lat 90′

Lata dziewięćdziesiąte zawsze już będą wiązać się z moim dzieciństwem, więc pewnie dlatego podchodzę do nich z pewnym sentymentem. Poza tym to był naprawdę uroczy czas kojarzący się z Kaczorem Donaldem o 19:00 w niedzielę, nieudolnym nagrywaniem piosenek z radia na kasety i szukaniem tazosów w czipsach. To również bardzo wdzięczny czas dla zrobienia zajęć. Wśród…