Co komu do szczęścia grubasa?

  Kiedy byłam nastolatką, moim „guilty pleasure” były „Rozmowy w toku”. Programy dziwnej maści oparte na ludzkich dramatach nie były jeszcze tak powszechne, a Drzyzga brała na spytki osoby, które – podstawione lub nie – miały dziwić, bawić, szokować…  I pewnie sprawić, by widz poczuł się lepszy. Z wielu odcinków, które wtedy zaliczyłam, pamiętam jeden:…

Droga Redakcjo, skąd takie zachowanie rowerzysty?

  Droga Redakcjo, ostatnio byłam świadkiem frustrującego zdarzenia. Wyjeżdżając z parkingu na ulicę główna samochód musi przeciąć ścieżkę rowerową. W zależności od ruchu samochód stoi tam dłużej lub krócej. Jest to normalna sprawa. Dlaczego więc rowerzysta (oczywiście profesjonalista strój/buty/kask i rower się zgadzaja) wściekle wali w tył samochodu i odgrażając się używa kilka niecenzuralnych słów…

#MyFirst7Jobs

  #MyFirst7Jobs – hasztag ostatnio wkradł się na fejsbukowe salony, skłaniając użytkowników do zrobienia małego rachunku sumienia związanego z podejmowanymi przez nich pracami. Mnie też skłoniło to do małej refleksji.  Wbrew pozorom musiałam się mocno nagłowić, nim udało mi się wyłowić z czeluści pamięci moich siedem pierwszych płatnych zajęć i w dodatku je chronologicznie ułożyć….

Apetyt na słodycze – jak się ogarnąć?

  Co tu dużo mówić – jestem strasznym łasuchem! Gdybym miała wybierać, co zjem jako ostatni posiłek w moim życiu, najpewniej olbrzymia porcja dobrej jakości lodów wygrałaby z daniem wytrawnym. Moje słodkie umiłowania są dla bliskich taką oczywistością, że kiedy odmawiam kawałka ciasta, są o krok od dzwonienia po pogotowie, albo chociaż robienia mi psychoterapii….

Indoor Cycling w parach

  Tak ktoś do mnie trafił. Po haśle „Indoor Cycling w parach”. Pomyślałam, że opiszę jakiś hipotetyczny przypadek. Na przykład jak dwie osoby poznały się dzięki zajęciom i żyją długo i szczęśliwie, wydając na świat pociechę, która oczywiście już przebiera nogami w oczekiwaniu na pierwszą rozgrzewkę, mając wpajane od maleńkości, że ma być swoim własnym…

Jak zostać instruktorem Indoor Cycling?

  U mnie wszystko potoczyło się szybko.  Moja pierwsza instruktorka powiedziała, że trudno znaleźć kogoś ogarniętego do prowadzenia zajęć. „O chuj” (pomyślałabym, gdybym wtedy znała to wyrażenie). „NISZA” (pomyślałam capslockiem, bo znałam to wyrażenie). Potem już tylko pokonywanie wymówek, Google, rok dzikich treningów, basic, dwie godziny swoje i milion zastępstw, milion godzin własnych, dwie kolejne…

Jak coś, to jestem, tylko mnie olśniło

  Była wysoka, koścista, ubrana zwykle na czarno. Postawienie komuś pały w dzienniku nie dawało jej wystarczająco dużej przyjemności, trzeba więc było dodatkowo robić osobiste wycieczki do makijażu uczennic albo długości ich koszulek. Mimo że za jeden z jej tekstów nie cierpię wspomnienia o niej do dziś, zapamiętałam jedno zdanie, które rzuciła podczas jednego z podsumowań…