2016 żegnam bez żalu

2016 miał być dla mnie jednym z najlepszych, tak zakładałam rok temu. Bazą mojej zajebistości miały być życiówki, które dadzą mi formę, utrzymają figurę i regularność bloga. Tak… Zapraszam na wycieczkę osobistą. Już w kwietniu w Poznaniu okazało się, że do biegowej świetności mi bardzo daleko, a aby powtórzyć rezultat z 2013 roku musiałabym się…

Ile jeszcze osób musi zginąć na przejściach dla pieszych?

Ja wiem, że jest tuż przed świętami, że wszyscy po łokcie uwaleni robotą, że kto dobrze wynegocjował, to tylko myje samochód, a pozostali lepią pierogi i tarzają się w maku. Wiem, że jak już tu piszę, to przy tej magicznej okazji powinnam się podniecać dziesięcioma najlepszymi prezentami pod choinkę i opowiadać Wam, że święta są…

Pasja znów namieszała mi w życiu

Pamiętam moje pierwsze osiem godzin etatowej pracy. Wtorek. Wtedy miałam jeszcze zajęcia w ten dzień tygodnia, więc do torby pełnej stresu schowałam również frotkę na nadgarstek, bandamę i rowerowe gacie. Oto spełniał się mój wymarzony plan na „po studiach”: etat pasujący do popołudniowych zajęć. Nie szkodzi, że przy biurku, w końcu kiedyś trzeba dać nogom…

Z pamiętnika instruktora #14

  Nie wierzę… Od stycznia nie było tu żadnej zajęciowej anegdoty. Najwyraźniej się skończyłam… bo żarty uczestników nie kończą się nigdy, tylko ot, nie zostały zapisane.  Jedna z triathlonistek dała mi impuls, by odświeżyć ten minicykl na blogu.  Otóż grupa triathlonistów skończyła trening i ustawia się na bieganie dnia następnego. Jedyna z kobiet w ekipie…