2017. Jedyny komentarz, na jaki mnie stać

    Za każdym razem, kiedy po dłuższym czasie niepisania zjawiam się na blogu, czuję się trochę jak niezapowiedziany gość. Teoretycznie towarzyszy mi nuta ekscytacji, ale przeważa pewne zakłopotanie i myśl, że na pewno pojawiłam się nie w porę. W końcu kiedyś takie wizyty, czynione znienacka, były czymś naturalnym. Teraz raczej prosi się o odwiedziny,…