Aktywne życie a oddawanie krwi

 

Można sypnąć groszem do kubeczka kogoś, kto na ulicy twierdzi, że tego grosza potrzebuje. Można co miesiąc przelewać daną kwotę na schronisko, by Burki i Kiciusie miały na czym spać. Można ufundować dziecku z ubogiej rodziny sztalugę i farby, bo wykazuje ono zdolności plastyczne, a nie miało jak dotąd gdzie i jak ich rozwijać.

Można też mieć mentalność, która nie pozwala na dawanie pieniędzy komuś innemu. Bo sam powinien zapracować, bo nic w życiu łatwo nie przychodzi, bo mi też jest trudno, bo robi mi różnicę, czy mam tę dychę w portfelu lub nie, bo mi to i tamto.

Obojętnie, jakie masz spojrzenie na finansowe wspieranie kogokolwiek, to wiesz, że pomoc drugiemu człowiekowi nie kończy się na dołożeniu mu do chleba, indeksu czy flaszki. Możesz wesprzeć go czymś bezcennym, a przy tym nie tak abstrakcyjnym pojęciowo jak uśmiech, dobra wola czy ciepło. Zwłaszcza latem taka pomoc jest nieoceniona.

Ten, kto boi się igły, a na widok krwi robi mu się słabo, może spokojnie odpuścić sobie czytanie (i zajrzeć na przykład tutaj). Dla wszystkich twardzieli, którzy nie opuścili strony po ujrzeniu zdjęcia z góry, zapraszam dalej.


Jestem osobą bardzo aktywną, ćwiczę prawie codziennie. Czy mogę oddać krew?


Zaczęłam zastanawiać się nad tym, kiedy miałam w perspektywie pierwszy półmaraton. To wtedy na jakiś czas zawiesiłam swoje honorowe krwiodawstwo. Być może nie było takiej potrzeby, ale jednak wolałam być w pełni sił, mając w perpsketywie przebiegnęcie ponad dwudziestu kilometrów. Dmuchnęłam więc na zimne i pobiegłam z pełnym bakiem krwi, ale po ukończeniu biegu mojemu życiu wciąż rytm nadawał codzienny ruch. To jak, mogłam przy takim trybie życia oddać komuś krew, czy nie?

Jeśli ruszasz się rekreacyjnie, godzinę dziennie spędzasz na siłowni, biegasz albo chodzisz na Indoor Cycling, mała utrata krwi nie zaszkodzi, a więc nie ma większych przeciwwskazań do podzielenia się nią. (W przypadku sportowców zawodowych sprawa wygląda trochę inaczej, ale dzisiaj zajmujemy się amatorskim ruszaniem się). Prawdopodobnie ze względu na swój tryb życia jesteś okazem zdrowia, a to jest świetną przesłanką do tego, by zakwalifikować Cię jako idealnego krwiodawcę.

Oczywiście zalecane jest, aby w dzień oddawania krwi odpoczywać, czyli nie robić ciężkich treningów. Jak jest faktycznie? Nie ma jasnej, jednoznacznej odpowiedzi. Zdarzało mi się, że na drugi dzień po oddaniu krwi ćwiczyłam i nie czułam żadnej różnicy, ale raz wyszłam pobiegać dwa dni po tym jakże szlachetnym czynie i po chwili truchtu zobaczyłam równie szlachetne 90% HRmax na pulsometrze. Nietrudno się domyślić, że ledwo doczołgałam się do domu – kto wie, może inne czynniki też miały na to wpływ? Znam również osobę, która po oddaniu krwi jeszcze w ten sam dzień robi interwały, ganiając za piłką na boisku i nic jej nie jest. Wszystko zależy więc od tego, jak szybko organizm poradzi sobie z powrotem do normy: do odbudowania tego, co zostało oddane na rzecz potrzebującego. Z reguły wspaniała machina odbudowuje utracone zasoby w ciągu dwóch dób. Jeśli oddawaliśmy tylko płytki, regeneracja będzie jeszcze szybsza niż  w przypadku oddawania całej krwi. Pamiętając o wodzie, soku z buraków, doładowaniu gorzką czekoladą, dosyć prędko można stwierdzić, że wszystko jest w najlepszym porządku. Dla bezpieczeństwa – po pierwszym oddawaniu krwi nie szarżuj, nie idź na crossfit, nie wnoś z kumpelą lodówki na trzecie piętro. Może się okazać, że Twój system jednak czuje, że zanotował ubytek czerwonego płynu i ma trochę mniej tlenu w komórkach niż zwykle.

Najlepiej sprawdzić na sobie, jak reagujemy, ale jedno jest pewne: rekreacyjne ruszanie się absolutnie nie jest przeciwwskazaniem do oddawania krwi. Jeśli, oczywiście, nie wzbogacasz wizyt na siłowni zażywaniem sterydów… Ale zakładam, że chcesz dzielić się zdrowiem i życiem, a nie sztucznym wspomaganiem i biorąc takie specyfiki nawet nie wiesz, gdzie w Twoim mieście jest punkt poboru krwi.

Wskazówka: Jeśli dodatkowo, będąc osobą aktywną, trzymasz dość rygorystyczną dietę, dla higieny psychicznej zaplanuj na dzień oddawania krwi cheat meal. Chyba że chcesz przeżywać katusze, patrząc na opakowanie z czekoladami. Osiem ich jest. Bezczelnie stoją i właśnie na mnie patrzą.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *