Buty SPD na zajęciach Indoor Cycling. Potrzebne?

30 listopada 2015

butyspdblog

Pod jednym z wpisów któraś z blogowych dusz dała sygnał, że chętnie przeczytałaby na tym blogu o butach SPD.  Pomyślałam: „czemu nie!”, w końcu będę miała szansę zostawić gdzieś to, co tak często wspominam – okoliczności zakupu swoich butów. Przy okazji napiszę o zaletach takiego obuwia na zajęciach Indoor Cycling (bo w outdoorze jeszcze ich nie wypróbowałam). 

Swoich pierwszych, jak i jedynych dotąd butów SPD szukałam na gwałt, na dzień przed swoimi pierwszymi zajęciami po drugiej stronie sali. Jako uczestniczka zajęć wciąż odwlekałam zakup dobrego obuwia, ale kiedy już wiedziałam, że będę lekcje prowadzić, to chciałam wyglądać choć ciut profesjonalnie; póki wciąż nie miałam oczojebnych koszulek ICG Team i frotek na nadgarstek wieszczących, że jestem swoim własnym bohaterem.

Nie było szans, by kupione w Internecie buty były w moich rękach następnego dnia o świcie, więc pozostało przejechanie całego miasta i porównanie  tego, co oferują bydgoskie sklepy rowerowe. Co zabawne, buty spd znalazłam tylko w jednym… Chyba łatwo sobie wyobrazić mój stres – nie dość, że byłam zdenerwowana nadchodzącym debiutem, to z każdego sklepu wychodziłam niepocieszona. Kiedy w końcu wróciłam do tego, w którym zaczęłam, okazało się, że w moim rozmiarze jest w zasadzie tylko jeden model. Nie zdziwiło mnie, że nie jest choćby trochę damski, skoro ma „4” z przodu w rozmiarze… Shimano nie były więc spełnieniem moich SPD-owych marzeń (również dlatego że ich nie miałam), wyglądają jak do jazdy w na rowerze w górach, ale wiedziałam, że to moja ostatnia deska ratunku. Naprawdę wolałam kupić te, niż żadne i czekać dwa tygodnie na dostawę jakichś zamówionych z neta. Dziś pewnie postąpiłabym inaczej, ale rozumiem siebie sprzed trzech lat. Sprzedawca chciał mi pokrótce wytłumaczyć, jak wpiąć się w pedały, ale po kilku niezbyt jasnych zdaniach rzucił w końcu: „A, to instruktor już pani wytłumaczy”. Nie wiem, czy było widać przerażenie w moich oczach; w każdym razie nie wykrztusiłam już, że to ja będę tym instruktorem. Na drugi dzień o poranku zaliczyłam debiut instruktorski i jednocześnie debiut w SPD. Z miejsca zakochałam się w tych butach! Może nie powalają dizajnem, ale mimo to są ze mną do dziś.

 butspdd

Jazda na rowerze stacjonarnym w butach o cienkiej podeszwie jest naprawdę niekomfortowa i niejednego bolały stopy po takich ekscesach. Minimum to buty choćby do biegania, a już idealne jest właśnie obuwie SPD, którego podstawową zaletą jest twarda, usztywniona podeszwa. Tym samym nie trzeba martwić się o dobre wyregulowanie pasków przy pedałach, by noga nie ruszała się w trakcie treningu. To z kolei wpływa na naszą pracę – staje się ona bardziej wydajna. Nie tylko naciskamy na pedał, ale jesteśmy w stanie bez żadnych „luzów” i ryzyka podciągać go do góry. O wiele łatwiej o pełen zakres ruchu stopy, co jest bardzo cenne, jeśli noga wykonuje mnóstwo obrotów. Stabilność doceniają na pewno również ci, którzy na MTB zasuwają po lasach i stromych zboczach, ale na IC to również się przydaje. Stopa prawie nie rusza się również dzięki paskom, rzepom czy sznurówkom (w zależności od modelu), które znajdują się na górze buta. Wszystko to wpływa na komfort jazdy i to, że o niezdrowym bólu nóg można naprawdę zapomnieć.

Jak nietrudno się domyślić, obecnie oferta sklepów rowerowych i innych z takim asortymentem jest ogromna. Od opatentowania systemu SPD przez Shimano (Shimano Pedalic Dynamics) minęło 15 lat i wiele firm wymyśliło już inne wersje tego zatrzaskowego systemu. Możliwe jest już nawet kupienie adaptera – przejściówki, jeśli blok nie pasuje do pedałów. Nam, indoorowcom, ten problem jednak odpada, bo rowery stacjonarne są wyposażone w takie same pedały, więc nie trzeba do każdego klubu chodzić z przejściówką. Możliwe jednak, że jeśli jeździsz w terenie, na sali IC okaże się, że Twoje buty nie pasują do tomahawka czy innego spinnera. Specjaliści w rowerowych sklepach zwykle nie mają problemu z doborem odpowiednich bloków (nie zawsze są wliczone w koszt butów), jeśli powiemy, że potrzeba butów do IC. Ewentualnie można mieć ze sobą zdjęcie pedałów.

Na salach rowerowych najczęściej spotkać można uczestników o stopach odzianych w Shimano bądź SIDI. Te drugie to większy koszt, ale za kosztem idzie wygoda i lans, więc… :D A prawda jest taka, że nawet w Shimano czy jeszcze tańszych butach (poniżej 300 zł) odczuje się ogromną różnicę po przerzuceniu się z adidasów czy, o zgrozo, z tenisówek albo halówek.

Moje buty służą mi do dziś (model MT43G). Ani razu nie dokręcałam śrubek, a bloki nie są wcale mocno wyrobione. Wpinać i wypinać nauczyłam się w kilka sekund. Ryzykowne jest chodzenie po bardzo śliskich powierzchniach albo kafelkach, zatem ostrożnie na początku! Więcej uwag chyba nie mam. Jeśli od kilku miesięcy regularnie śmigacie na zajęcia i nie macie w planach rozstania z tą formą aktywności, na pewno warto zainwestować w SPD. Poza tym po wypięciu bloków buty mogą służyć po prostu do chodzenia, choć to już zależy od osobistych upodobań.

Podaj dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter
  • Secret

    Hahahaha, rozbawiłaś mnie z tym lansem na SIDI :) Ja mam jakieś niemieckie buty rowerowe nieznanej mi firmy i na jakieś porządne zdecyduję się pewnie też dopiero jak zacznę prowadzić zajęcia (jeśli zacznę ;) ). Na razie bardzo mi odpowiadają.

    • Ten lans to oczywiście pozytywnie nacechowany, zresztą wystarczy spojrzeć na te barwy i błysk. :)
      PS. Zaczniesz. :D

  • Ładna

    Haha, śmiesznie mieć wpływ na treści publikowane na blogu. :)
    Dziękuję za wpis. Ja jeżdżę w lansiarskich SIDI i bardzo mi się podobają zarówno ze względu na wygląd, jak i komfort jazdy.
    A planujesz może poprowadzić jakiś maraton w Warszawie lub okolicy?

    • Można by rzec, że stałaś się influencerem. :D
      Niechaj Ci SIDI służą jak najdłużej!
      Warszawy na razie nie mam w planach, ale jak coś się zmieni, to na pewno się pochwalę.

  • Agata Białas

    Oł jeah, no to się lansuję po całości :-D , chociaż… chciałam czerwone ale szans nie było… Kocham moje SIDI. Forever <3

    • Widzę, że „lans” stało się słowem – kluczem tego tekstu. :D