Najlepsza poro roku, rozgość się

 

Wiem. O jedzeniu napisać trzeba. Zamulam ostatnio i wywalam z głowy refleksje zamiast podniecać się warzywami. O pedałowaniu wypadałoby postukać, o zaendorfinowanym życiu. Tyle że dzisiaj znowu jest święto. Bo…


Najlepsza pora roku przed nami


W służbowej skrzynce mam kilka wiadomości: głównie z reklamami środków na katar, przeziębienie i inne zakichania. Jeśli zagłębię się bardziej w treści, znajdę też antidotum na spadek nastroju, melancholię i inne oczekiwane przez farmaceutów odczucia związane z jesienią. O nie.

Pamiętaj: nie walcz lekiem. Kto tabletką wojuje, od tabletki ginie.

Źle trafili z tą pocztą. Zdołowana mogę być tylko latem. Jesień to najlepsza pora roku. To ja mogę wszystkim dać antidotum. Mogę być rutinoskorbinem i herbatą z cytryną. A najlepiej kakaem z rana, które w końcu tej jesieni wypiję. I nawet niech będzie plucha, niech będzie deszcz, niech zaliczę glebę na ostrym przez mokry asfalt, niech odstawię prostownicę, bo proste włosy przy takiej wilgotności powietrza nie mają szans pozostać drutami. Niech pierwszą rzeczą po przebudzeniu będzie myśl „uszczelnij okna”, „gdzie mój piec?!” albo „gdzie bluza?!”. Niech wieczór przychodzi tak za szybko i oznacza dążenie w zaciszu domowym do perfekcji w wybranej dziedzinie.

Jesień. Po wakacyjnych szaleństwach czas wziąć się za siebie. Wszyscy dotychczas niewzięci już dwadzieścia minut przed zajęciami wywieszają ręczniki na tomahawkach, znacząc teren. Chcesz wejść na Indoor Cycling  dwie minuty przed rozgrzewką? Może być trudno. Bo kochana jesień nadeszła. Będą zaparowane lustra. Będzie praca nad tym, by wiosną z dumą spojrzeć na swoje odbicie. Damy radę. Nie stygniemy, no nie? Dopisz swoje hasło, które nie jest tylko pustym motywacyjnym seplenieniem.

Wstać rano i (iść) biegać kiedy już o trzeciej zaczynają ćwierkać ptaki, to tak jak robić wsad do kosza, mając 2 metry wzrostu. Wstać, kiedy można liczyć tylko na nienaturalne światło, a potem nie wymięknąć, kiedy poczuje się pierwsze krople mgły i deszczu na nosie – to jest małe bohaterstwo codzienności.

Ten zapach na ubraniach, kiedy wracasz wieczorem z roweru lub z biegania. Znasz to? Pomieszanie spalin, może trochę ciepła Twojego ciała, mgły, dymu i innych miejskich przypadłości. Lekki chłód. Mówi Ci to coś?

Rano w drodze do pracy na niebie zobaczyłam tęczę. Nie chcąc, żeby ktoś przy czytaniu tęczą wymiotował, powiem  już tylko: prognozy są dobre. Jesień jest dobra. Nie daj się skrzynce ze spamem. Gówno wie o jesieni.

Co może być dobrą nutą na jesień? Może to?

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *