Najlepsze miejsca do biegania w Bydgoszczy

 

Wyobraź sobie, że przyjeżdża do Ciebie kolega maratończyk i musisz mu jakoś zorganizować popołudnie, a jeszcze lepiej – czas tuż po śniadaniu. Pewnie nie ma mowy o regeneracji, więc co najlepiej uczynić? Uprzedzić go, że ma wziąć buty, a potem – truchtając – pokazać mu, gdzie bardzo przyjemnie w Bydgoszczy można zrobić kilka czy kilkadziesiąt kilometrów. Wiedza o najlepszych miejscach do biegania w mieście może Ci się przydać również wtedy, kiedy chcesz zarwać do instruktorki i decydujesz się na zaproponowanie wspólnej przebieżki (przecież nie zabierzesz jej na lody. Bo kalorie).

Myślęcinek

Żadne to odkrycie i polecam to w sumie chyba tylko dlatego że jest takie oczywiste. Ja lubiłabym tam biegać tylko o poranku albo późnym wieczorem, kiedy nie ma żywej duszy. Bieganie w Myślu w niedzielne popołudnie nie jest najbardziej rozsądnym posunięciem, chyba że nie robi Ci, że co chwilę pojawiają się obok rowerzyści, rolkarze, inni biegacze, hulajnogowcy… Hanie, Antosie, Saby, Azory…

Każdy sobie ceni co innego podczas nabijania kilometrów – ja akurat lubię względny spokój. Oczywiście nie oznacza to, że w Myślęcinku go nie znajdziemy. Można na przykład zagłębić się bardziej w leśne tereny i przy okazji zaliczyć przełaj.

myslecinek

Stary Kanał Bydgoski

Odkryty przeze mnie całkiem niedawno. Przyjemne zielone tereny działają kojąco na głowę nie tylko podczas porannych przejażdżek rowerem do pracy, ale również podczas biegania. Można zrobić większe kółko, można jedynie piątkę. To taka oaza spokoju prawie że w centrum miasta.

Stary Kanał Bydgoski

Las na Glinkach – w kierunku Inowrocławia

Co tu dużo pisać: to po prostu las. A las to korzystne podłoże, otoczenie natury i… bardzo nierówny teren, który jest idealny pod interwały czy typowo – podbiegi. Czasem coś przemknie w krzakach, wyobraźnia rusza, tętno skacze, spalanie podwyższone, czego chcieć więcej. Na zdjęciu drzwi do lasu i nic więcej – zachęcam do zajrzenia.

glinki las

Bulwary nad Brdą

Bydgoscy biegacze, patrząc na częstotliwość mijania kogoś w sportowych dresach podczas zwykłego spaceru, bardzo lubią pohasać nad rzeką. Organizatorzy biegów ulicznych często korzystają z tych terenów, kiedy wyznaczają trasy – to doskonały sposób na pokazanie przyjezdnym sportowcom jedne z najładniejszych miejscówek w Bydgoszczy. Zagorzali fani biegania z pewnością skorzystają ze schodów przy każdym moście, by dodatkowo wzmocnić nogi. (Mnie te schody nie jarają specjalnie, a na Bydgoszcz Triathlon to w ogóle pewnie będę na nie wyzywać, o ile do nich dotrę).

brda

To były moje ulubione miejsca, ale wspomnę chyba jeszcze o jednym, które kiedyś odwiedzałam regularnie, a teraz jest już tylko we wspomnieniach. W kierunku Trzcińca ostatni raz biegłam kilka miesięcy temu. Tam gdzie prawie kończy się Szubińska, zaczyna się nowy świat. Uwielbiałam tę trasę – najbardziej za to, że już jak dobiegłam z centrum na obrzeża, miałam w nogach kilka kilometrów. Wystarczyło wrócić i dwucyfrowy dystans gotowy. Zwykle biegałam po betonie, ale bardziej znający te tereny biegacze na pewno zapędzają się w las swoimi wytyczonymi szlakami. Niedaleko jest Ciele; któregoś razu nie było szans, by wrócić stamtąd komunikacją miejską, więc wybrałam powrót biegiem. Całkiem miło wspominam te kilkanaście kilometrów. Rodzina mówiła o tym jeszcze kilka dni.

Wszystkie te trasy są zielone, mają z reguły przyjazną biegowym kolanom nawierzchnię i są oddalone od miejskiego zgiełku. Najlepsze jest to, że istnieje jeszcze wiele nieodkrytych biegowo terenów w Bydgoszczy. Chyba czas spróbować czegoś nowego. Kto chce innym i mnie polecić coś swojego, ulubionego – śmiało. Dobrem trzeba się dzielić!

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *