Notka – głupotka na koniec tygodnia

 

Szarlotka na gorąco. Zapach kawy rozpuszczalnej z samego rana… Zwykle pijesz sypaną, ale to nie ma znaczenia kiedy bierzesz pierwszy łyk niefusiastego płynu, patrząc na leśny świt za oknem. O poranku jest z Tobą też salami, które jutro traci ważność i trzeba je zjeść. I chleb tostowy. Połączenie brie i dżemu – smak Londynu. Pomidor, którego jeszcze do niedawna nie wziąłbyś do ust, też znajdzie się w jadłospisie. Ciastka z IKEI albo deser w kawiarni, który na pierwszy rzut oka wykracza poza Twoje możliwości spożycia cukru. Paluszki solone, takie dobre, kiedy towarzyszą ciemnemu miodowemu. Czujesz luz.

Na zakończenie tygodnia chcę powiedzieć tylko tyle: żyj. Dążenie do doskonałości jest dobre. Samodyscyplina zaprowadzi Cię wszędzie gdzie chcesz, najdalej. Najwyżej. Najwyżej później niż wcześniej, jeśli po drodze o niej zapomnisz na chwilę.

A zapomnienie jest ważne, bo bez higieny umysłu wędrowanie na szczyt będzie bardzo stresujące. Zatem kiedy już pędzisz po tę swoją masę, rzeźbę albo zdrowie, nie zapomnij zatrzymać się na paluszka, deser, buszka. Wyłącz się na chwilę i smakuj beztroskę.

Niedługo kończy się miesiąc. Co się działo na blogu? Jeśli miałabym gdzieś Cię zaprosić, to wybrałabym Evolution Ride oczywiście, przejazd ostrym albo  retrospekcję małą.

Koniec notki – głupotki. Do usłyszenia w nowym tygodniu.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *