O czym były Twoje „fit” święta?

29 marca 2016

alana2279-1560x1040

Święta w świecie „fit” to czas pełen trudnych przypadków – w końcu są przepełnione majonezem i zalane żurkiem, a bukszpan może wchodzić w zęby. Te dni nie uznają kompromisów; kończą się wzdęciem, zadęciem, fochem. I bieganiem za karę.

A przynajmniej wiele osób chce, byś tak o nich myślał.

Można, jasne! Zrobić zdjęcie przed jedzeniem i po jedzeniu, a później pochwalić się, że nic się nie przytyło w święta. Liczyć kalorie i być żywieniową wyrocznią dla całej rodziny tylko dlatego że naoglądało się przedświątecznych porad celebrytek. W końcu kto jak kto, ale one wiedzą, jak przyrządzić odtłuszczone (i odsmaczone) potrawy, a potem jak je sobie dawkować na skurczony żołądek… Można – opcjonalnie – podzielić się obrazkiem, ile kilometrów należy przebiec, by pozbyć się mazurka. Najlepiej tego, który jeszcze nie zdążył dostać się do żołądka.

Biegowa bulimia.

 

Można. W ramach psychicznego hartowania przeczytać o: 10 tekstach, które usłyszysz w te święta/ 12 babciach, które spotkasz przy stole w te święta/ 7 ripostach na każdy „komplement” od cioci przy wielkanocnym obiedzie… po czym, będąc wyposażonym w niezbędną wiedzę, ostentacyjnie milczeć podczas z trudem klejącej się rodzinnej konwersacji. Odklepać wizytę, wrócić. Nie pytać i czekać, aż coś zmieni się samo. Za rok powtórzyć schemat.

Powtórzyć, że święta to idiotyczny czas, że znowu będą dociekać, kiedy zmienisz stan cywilny, że znowu zjesz o kilogram za dużo. Przed jedzeniem znów nałykać się pustych porad albo suplementów, co by się lepiej trawiło i kiełbasę, i docinki. Napędzać reklamy, kliki, odsłony, sprzedaż. Zniżać święta do fizjologii.

 

Można… Biec bez zegarków i narzucania tempa, bez myśli o pozbyciu się jedzenia, łapać każdy promień słońca – nawet jeśli z myślą o witaminie D. Jeśli zbyć kogoś milczeniem, to tylko tym uśmiechniętym. Przez chwilę nie scrollować. Odpowiadać tym, którzy są obok, a nie tym w telefonie. Niech ci drudzy chociaż raz naprawdę nimi będą, pozwalając stanąć na podium tym namacalnym.

Zwolnić. Bo o tych, którzy się spieszyli, można przeczytać w podsumowaniu świąt na drogach. Oni już nie policzą żadnej kalorii.  

Podaj dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter