Rowerzysta kontra kierowca i pieszy na dokładkę

W Myślęcinku staje pierwszy ghost bike (instalacja, która upamiętnia tragiczny wypadek rowerzysty, w tym przypadku: współzałożyciela Bydgoskiej Masy Krytycznej), a krótko po tym na rondzie Bernardyńskim zostaje potrącona dziewczyna, która wjechała na rowerze na przejście dla pieszych zza autobusu. Kto zawinił? Może jednak kierowca, który powinien się koło autobusu zatrzymać? A może padnie wyrok, że winna jest dziewczyna?

Za chwilę będziemy słuchać, że ktoś znowu jest w szpitalu – na ulice wyjedzie rower aglomeracyjny i się zacznie… Pełne wzajemnych pretensji do tego, po czyjej stronie leży wina, choć w prawie każdym przypadku będzie to oczywiste.


Wkurzeni kierowcy kontra bike-nazi


Jestem rowerzystą, jestem pieszym, bywam kierowcą. Mało co w życiu mnie irytuje, ale taka napinka rowerzystów na kierowców i odwrotnie, a pieszych na wszystkich innych i okropne wrzucanie wszystkich do jednego worka lekko mnie drażni. Smucą wypadki takie jak wczorajszy.

Nikt z nas nie jest w lepszej grupie. Obiektywnie rzecz biorąc, Maciek, nie jesteś bardziej pro od innych, bo jedziesz na rowerze zamiast przemieszczać się samochodem. A Ty, Anka, nie jesteś bardziej ogarnięta, bo wolisz się przejść gdzieś spacerem niż zabierać ze sobą rower. Ktoś Ci może powiedzieć, że jesteś naiwna, bo samochodem możesz być szybciej, zamiast dreptać nie wiadomo ile czasu. A Ty odszczekniesz, że Cię na samochód nie stać, ale zdrowie masz lepsze. I tak dalej, i tak dalej. Błędne koło (i koło jest tu jak najbardziej na miejscu).

Przyszła wiosna, na ulicach już robi się tak, jak w ubiegłą niedzielę w Myślęcinku. Oprócz rowerzystów i pieszych pojawią się jeszcze rolkarze. Z Myśla jakoś trzeba będzie wrócić i jeśli pojedziesz rowerem, skorzystasz ze ścieżek rowerowych i kontrapasa. Oby z nich, a nie na całej szybkości ze zwyczajnych przejść, przed którymi powinieneś zejść z roweru. Pamiętasz o tym?

Ktoś z mojego bliskiego otoczenia stwierdził kiedyś, że kierowca, zanim wsiądzie do samochodu, powinien sobie przypominać kodeks drogowy. Brzmi to śmiesznie, ale wszystkie drogowe przypadki pokazują, że zarówno kierowcy, jak i rowerzyści, powinni mieć zasady użytkowania terenu nie tylko w podświadomości, ale również świadomie umieć je wprowadzić w życie.

Sprawdź, czy pamiętasz:

ROWERZYSTO

* Miej oświetlenie i odblask → lampka po zmroku, kamizelka poza miastem,
* Schodź z roweru przed przejściem dla pieszych, które nie jest częścią drogi rowerowej!
* Uważaj na pieszego. Jeśli nie jest Burneiką, nie ma z Tobą szans,
* Miej dzwonek i używaj go, zanim wprowadzisz w życie chęć wjechania pieszemu na ścieżce rowerowej w cztery litery,
* Nie musisz jechać środkiem pasa,
* Nie wyzywaj kierowców od chujów i nie zakładaj z góry, że każdy jeździ jak idiota,
* Trzymaj się jednej drogi, a nie, że tu wygodniej chodnikiem, a tu sobie wjadę na ulicę, tu mi pasują światła pieszych, a tu samochodów…
* Uwaga na ograniczenia prędkości. :)

KIEROWCO

* Zwolnij przed przejściem: rowerzysta i pieszy nie mają z Tobą szans (już raz prawie zginęłam, bo pan jadący lewym pasem nie wziął przykładu z pana jadącego prawym pasem i nie zatrzymał się),
* Nie przesadzaj z klaksonem, nie potrzebujesz używać go tak często jak to robisz,
* Jedź metr od rowerzysty, a nie na styk z kierownicą jednośladu,
* Rower można normalnie, bezpiecznie wyprzedzić i nie trzeba jechać za nim 20 km/h,
* Nie wyzywaj rowerzystów od chujów i nie zakładaj z góry, że każdy jeździ jak idiota,

Miło, gdybyś nie przyczynił się do postawienia w Bydgoszczy kolejnego ghost bike’a.

 

APEL DO PIESZYCH [I BIEGACZY]

* Ścieżka rowerowa jest dla rowerów i nawet jeśli pas dla pieszych w Myślęcinku jest zbyt wąski jak na czteroosobową ekipę, raczej nie jesteś mile widziany na ścieżce o bordowym kolorze,
* Przebieganie przez jezdnię w miejscu bez oznaczenia może się naprawdę źle skończyć (staruszkowie robiący takie manewry zawsze powodują, że potem boli mnie czoło),
* Ściągnij czasem mp3 z uszu, bo ktoś może Cię ostrzec klaksonem lub dzwonkiem przed mogącym nadejść w ułamku sekundy niebezpieczeństwem.

UWAGA! Jesteśmy w Polsce. Trzymamy się prawej strony.

Jeśli wiedzieliście to wszystko, to cieszę się bardzo. Macie poukładane w głowie i nogach, prawdopodobnie nie stwarzacie zagrożenia. Niech Wam kilometry miłymi będą, obojętnie w jaki sposób je pokonujecie.

Trzeba pamiętać, że zasada jest taka – na drodze żaden z nas nie jest pępkiem świata.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (3)

  1. I w supermarketach, na ruchomych schodach – po prawej stronie schodów stoimy, po lewej idziemy. Na jezdni co najmniej 1 metr odstępu od rowerzysty, gdy poruszamy się automobilem. I lusterka, paczmy w lusterki, bo ktoś może stracić nerki :x Przy skręcie ustępujemy też pierwszeństwa ludziom i ludziom na rowerach. Ważne też są priorytety – czy warto zapierdalać by zyskać 5 minut na czasie ryzykując wypadkiem, mandatem, tragedią? Auto na lawetę, wzywanie policji, lecą zniżki z ubezpieczenia, z 5 minut robi się 2h i inne straty np. w ludziach. Traci się więcej paliwa, a i tak zatrzymają cię światła – gość którego się wyprzedziło dojeżdża do świateł.. Eksploatacja auta wzrasta, ciśnienie również. Na takie wygibasy to polecam tory wyścigowe, KJS’y czy gokarty. Ciężko zrobić pożytek z tych 250 KM bez niemieckich autobahn, chyba że chcemy zasilić mafię pieniędzmi z mandatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *