Rzeczy, na które jesteś gotowy jak ja na triathlon

 

 

– Myślałam o tym, żeby zrezygnować z Half Poznań.

– Ponieważ?
– Ponieważ nie biegam (…)
– Przed prawie żadnym półmaratonem nie biegasz ;)
– : DDD No w sumie. Rozbawiłeś mnie. Dzięki.

Są miejsca, w których czuję się jak ryba w wodzie. (Ale nie jak Muszyńska w Brdzie w lipcu…) Biegi, triathlony i inne takie imprezy powodują we mnie niesłychane emocje i kiedy wczoraj organizatorzy zaczęli prezentować trasy i mówić o BYDGOSZCZ TRIATHLON z ogromną zajawą, oczywiście miałam mokre oczy. A potem ciary.

A potem poczułam znajomy niepokój.

On, łącznie z ciarkami i mokrymi oczodołami uświadomiły mi, że albo będę opisywać na blogu swoje zmęczenie prawie 60-kilometrową trasą, albo dodawać zdjęcia i relacje innych osób, prędzej obserwując ich zmagania. Wizji drugiej moja głowa nie wytrzymała. Pierwszy triathlon w Bydgoszczy, idealny dla amatorów, beze mnie?

Znacie ten film? W tym przypadku polecam szczególnie historię, która zaczyna się od 18:50. To właśnie ona przypomniała mi się, kiedy porównywałam dwa scenariusze: albo biorę udział, albo zdaję suchą relację.

Możemy być bohaterami swojego życia, albo robić zdjęcia i uczynić odtwórcami głównych ról kogoś innego.

To jak?


Nigdy nie będziemy gotowi


W czerwcu 2014 nie miałam siedzącej pracy, miałam w (bez)planie więcej jednostek treningowych, za to na pewno mniej kilogramów. I byłam przekonana, że nie jestem w stanie ukończyć 1/4 dystansu triathlonowego. Teraz większość godzin spędzam na krześle, okazjonalnie uderzam na siłownię i skupiam się na Indoor Cyclingu, ale wiem też, że jeśli nie w lipcu, to możliwe, że nigdy.

Czy jestem bardziej przygotowana  fizycznie niż w czerwcu? Ależ skąd.

Mam po prostu bardziej gotową głowę, by zawalczyć. Wniosek jest jeden i nie ma w sobie ani krzty odkrywczości: to, co myślisz, to kluczowa sprawa.

Człowiek sam odbiera sobie szanse. Na udział w czymś zajebistym, na korzystne zmiany, na chwile radości. Czekanie na to, aż będziemy mentalnie gotowi na zmianę pracy, założenie rodziny albo wyjazd do Nowej Zelandii, a potem spostrzegamy, że minęły miesiące, a życie wciąż wygląda tak samo. No, dalej. Co jest taką Twoją rzeczą z tyłu głowy, na którą nie jesteś teraz gotowy, choć realnie rzecz biorąc, możesz to zrobić?

Daleko mi do poradnikowych rad w stylu „Rzuć korporację i zacznij żyć z pasją!” (nie mając grosza przy duszy), „Ukończ maraton po miesiącu od rozpoczęcia biegowej przygody!”, ale jeśli istnieją jakiekolwiek przesłanki ku temu, że dasz radę, nie widzę powodu, dla którego miałbyś tylko tęsknie patrzeć na odwagę innych.

musztri

 

Dzisiaj jestem uboższa o opłatę startową, ale również bogatsza: o 5 kg strachu i tyle samo motywacji. Nie zamieniłabym aktualnego stanu na ten sprzed konferencji.

Ps. Jak już o kilogramach mowa, to te namacalne w pasie muszą zniknąć do lipca, bo przecież nie chcę zbyt mocno wpłynąć na to, że poziom Brdy podniesie się, stwarzając zagrożenie dla mieszkańców miasta. Myślicie, że skończyłoby się to dyskwalifikacją?

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. To jak ja na licencję B :) Stwierdziłam, że nigdy nie będę gotowa :D

    Więc na co czekać? ;) Pozdrawiam :))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *