Skupiska ludzi, w których chce się żyć

19 lipca 2016

fot.Mariusz Nasieniewski/Maratomania.pl

Ilość przyjętego w ostatnim tygodniu tlenu sprawił, że moje szare komórki napęczniały – utworzyłam chyba z pięć plików tekstowych, które w najbliższym czasie mają wypełnić się treścią blogową. Ale miałam też zafundować sobie rok życiówek, a wiemy jak to wygląda, więc umówmy się, że nie ekscytujemy się moim przypływem weny zbyt widocznie.

Chciałam już teraz uraczyć Was jednym z tematów, ale moje myśli i tak uciekają do jednej sprawy, od której wciąż nie mogę się uwolnić. Rozwiązanie jest jedno. Trzeba to tutaj zostawić.

W czasie dość burzliwego umysłowo dorastania myślałam o sobie czasem jako osobie aspołecznej. Cóż, w takim okresie każda nienormalność wydaje się naciąganym błogosławieństwem, więc jakoś specjalnie nie dziwię się, że próbowałam nadać sobie taką cechę. Na szczęście na przestrzeni lat zdążyłam ogarnąć swoim dojrzewającym umysłem, jak zajebiści są ludzie. Choć za skupiskami wielu rąk i nóg niespecjalnie przepadam, to są dwa zjawiska, które doceniam ponad inne.

 

Imprezy sportowe

To uzależnienie nie bierze się znikąd.  W końcu to coś w rodzaju niekończącego się źródła pozytywnej energii. Czy daje to chemia w mózgu? Tak, ale tylko częściowo ona. Gdyby procesy chemiczne grały pierwsze skrzypce, wystarczyłyby spokojne wybiegania, a nie porywanie się na bieganko z kibicami. To oni dokładają uśmiechniętych cegiełek do samopoczucia startującego. To oni sprawiają, że kończyny z kamienia dostają bodziec do utrzymania tempa.

Jechałam rowerem Toruńską, wiedząc, że za chwilę czeka mnie fatalny odcinek z szynami tramwajowymi. Nie było mi jednak w głowie wymyślanie techniki przejazdu tego odcinka. Najważniejsza była ona. Kobieta na wózku inwalidzkim, którą widziałam cztery razy. Trzy razy już świadomie. Czekałam na nią. Na nią i jej uśmiech. Na pełne nadziei i wiary oczy. Na oklaski od niej. Na to, że mi powie, że jestem super. Ona tego wcale tego nie potrzebowała, ale pomyślałam, że dla niej podejmę się tego biegania, skoro tak mi klaszcze. Albo dla siebie? Podejmę się, bo mogę. Mogę jej też powiedzieć, że jest świetna.

Potem powiem to ludziom na trasie. Powiem tym, którzy w ostatniej chwili chcą się zatrzymać. W zamian otrzymam uśmiech i widok ich przyspieszenia. To smakuje jak pistacje.

I festiwale

IMG_20160716_174448

Stylowo przerobiony na pelerynę worek na śmieci powoli zaczyna przyklejać się do mokrej kurtki, która miała być przeciwdeszczową. Jeszcze nie mam mokrych gaci, ale kto wie, czym jeszcze zaskoczy aura i wieczorne ekscytowanie się. Nie piję dużo, bo jest to równoznaczne z późniejszą wizytą w toi-toiu. Idealogia, która nie pozwala organizmowi się odwodnić, tymczasowo przestaje obowiązywać.

Jest ciasno, jest głośno, są kolejki. Wszystkie te czynniki w typowych polskich warunkach spowodowałyby co najmniej zniecierpliwienie, w gorszym przypadku: agresję. Ludzie rzucaliby się sobie do gardeł w dzikim pościgu po produkt typu „bardziej spod lady”, nie zapominając o wkurzonym spojrzeniu na kasjera. Chwytaliby. Krzyczeliby.

By i by. Bezsensowne gdybanie, bo oto witamy w świecie, w którym też istnieje pot, brud, oczekiwanie, niewyspanie i muchy w nosie, ale wszystko otoczone jest bańką radosnej życzliwości. Tu zastanowisz się pięć razy, zanim przebijesz tę bańkę sapnięciem do kogoś, że zahaczył Twoją torbę. Choćbyś chciał zwrócić uwagę, pewnie nie zdążysz, przeproszony rozbrajającym „sorry!”. Może skorzystasz z „Free hugs” albo dołożysz na wachę, bo ktoś wydał kasę na inny rodzaj paliwa, może pójdziesz za tą radosną grupą i będziesz śpiewał z nimi, że wszyscy mamy źle w głowach?

To, że masz wokół siebie setki tysięcy ludzi i nie spotyka Cię nic złego, powinno być dla Ciebie czymś normalnym. Bardzo możliwe, że nie jest, więc korzystaj, ile możesz. Wdychaj życzliwość – choć wejdzie w płuca w otoczce swądu z toalet, zostanie z Tobą i jeszcze przez tydzień będzie podsuwać pytania „Kiedy następny Wood?”.

 IMG_20160715_185446

No i zajęcia. Przecież najlepiej w komplecie.

Zdjęcie nr 1: Maratomania.pl

Podaj dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter