TOP 3 dziwnych zachowań okołobiegowych

Sekta biegowa poszerza swoje kręgi w najlepsze i niechaj tak się dzieje nadal. Niech drożeją pakiety startowe, a jakość organizacji biegów rośnie. Życzę sobie jeszcze, aby razem ze wzrastającą liczbą osób biegających, wzrostową formę notowały także zachowania samych zainteresowanych tematem. Na potrzeby notki, nazwijmy te zachowania okołobiegowymi (nie ma takiego słowa? Już jest). Oczywiście zalecam przed spożyciem tekstu przykleić sobie w widocznym miejscu karteczkę ze słowem „dystans” (tym razem nie chodzi o kilometry) i  spoglądać na nią między kolejnymi miejscami na podium.

Brązowy Medalista

Jeśli Twój znajomy bierze udział w zorganizowanym biegu, nie pytaj po wszystkim: „Który byłeś?”. Otrzymasz bezsensowną odpowiedź („dwatysiąceczterystadwudziestysiódmy”), o ile w ogóle biegacz będzie miał taką wiedzę. Chyba że znajomy jest zawodowcem i przybiega w pierwszej dziesiątce albo jego kategoria nie jest obsadzona przez setki supermanów – to zmienia postać rzeczy. W pozostałych przypadkach lepiej okazać zainteresowanie pytaniem: „jaki czas?”, „jest życiówka?” albo, w trudnych przypadkach: „żyjesz?!”. Jak widać, wachlarz możliwości jest szeroki. Na pytanie „która byłaś?”, potrafiłam odpowiedzieć tylko w podstawówce po biegu na 60m („ostatnia”).

Srebrny Medalista

Z kolei kiedy Ty bierzesz udział w biegu, po prostu nie rób niczego, co wkurzyłoby Ciebie. Jeśli rozwijasz prędkości godne Bekele, plastikowe kubki na środku trasy pewnie średnio Cię obchodzą, bo dumnie nad nimi przelatujesz. Szacun! Jednak jeśli bliżej Ci do mnie, która biegnąc ma w głowie porównanie pod tytułem: „Jak myślę, że wyglądam podczas biegania, a jak faktycznie wyglądam…”, to z łaski swojej, pojemniczek po wodzie rzuć zgrabnie poza trasę. Dzięki! Aha… Strefy czasowe nie są dla ozdoby. To wiemy, no nie?

And the winner is…

Rewelacyjnie, że chcesz się podzielić z całym światem, jak dobrze Ci poszło. Mapka biegu na endomondo na pewno zainteresuje każdego, a fejsbukowicze też wybaczą, jak niechcący ją eksportujesz na tablicę. Jak to śpiewał Kuba Kawalec: takie mamy czasy, takie mamy dni… , że nam się plątają w feedzie aktywności znajomych. Jeśli jednak wspinasz się na wyżyny swoich możliwości pisarskich i zdajesz relację w dłuższej formie, to ubierz to w ciekawe językowe odzienie… Opowiadanie w stylu „na drugim kilometrze był zakręt, na piątym się spociłem pod pachą, a na siódmym złapała mnie kolka” gwarantuje, że chociaż Ty wytrwałeś w pocie i kolce do mety, to czytający nie dobiegnie wzrokiem nawet do tej mokrej pachy.

Ciesz się bieganiem i nie zapomnij włączyć endomondo w chwili startu! Bez endo bieg się nie liczy, to chyba jasne?

Poniżej dobra petarda – i na przebieżkę dookoła bloku, i na Indoor Cycling. ;)

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *