Z pamiętnika instruktora #6

 

Indoorowi maniacy to kochane stworzenia. Mają tak silną więź z instruktorem, że domyślają się, kiedy jadł obiad. I jeśli wyczują, że zaledwie godzinę przed rozpoczęciem zajęć, to przybędą w nadkomplecie – tak, by prowadzący musiał oddać swój rower i tym samym nie poczuł na pierwszym podjeździe zagrożenia ze strony dopiero co spożytego posiłku.

Są też na tyle kochani, że również na kolejnej godzinie zajmą wszystkie rowery, a wtedy możliwość spalenia świątecznych kalorii przez prowadzącego spada prawie do zera. Dzięki temu przed następnym świątecznym czasem instruktor dwa razy się zastanowi, zanim włoży do ust piąty kawałek ciasta.

Jeśli zaś chodzi o najlepszy komplement, jaki instruktor może usłyszeć… Odkryłam go dziś! za sprawą na maksa spoconego po jeździe mężczyzny.

– Żałuj, że nie jechałaś.

Możemy spać spokojnie.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *