Zdrowe jedzenie jest drogie – wymówka

 

Wiele osób, słysząc „zdrowa żywność”, widzi oczyma wyobraźni sklepy, gdzie wszystko jest organiczne, nierzadko wegetariańskie czy wegańskie, w wyszukanych opakowaniach i… drogie. Nie da się ukryć – zakupy w takich sklepach opróżnią kieszenie szybciej niż pasjonujący szoping w biedronce. Jednak najgłośniej o tym, że zdrowe jedzenie jest drogie mówią ci, którzy wydają spore pieniądze tygodniowo na fast foody i alkohol.

Owszem: nie można przestać być czujnym, bo sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze proponują najlepsze jakościowo produkty. Niestety, również w takich, pozornie wzbudzających zaufanie miejscach, warto spoglądać na etykiety. Otoczkę „zdrowotności” produktu nietrudno jest stworzyć, biorąc pod uwagę, jak niewiele wymogów musi spełnić coś, co będzie dopuszczone do spożycia. W efekcie dostaje się produkty mające w sobie tyle ulepszaczy co nietopiące się lody (najnowszy wynalazek, o którym pisał dr. Diet).

Jeśli nawet zdrowsze jedzenie jest w czyimś mniemaniu drogie, i tak wyda na nie mniej. Dlaczego? Jedząc przetworzone śmieci, nie dostarcza się organizmowi niezbędnych składników, by był odżywiony i… syty. Więc naturalne jest to, że zjada się więcej. Mało wartościowe jedzenie oznacza ciągły głód, a co za tym idzie: kupowanie produktów, które szybko ten głód zaspokoją, ale niewiele wniosą. Koło się zamyka, a portfel opróżnia.

Jedną z wymówek osób, które „chciałyby się zdrowo odżywiać, ale nie mają czasu” jest to, że dobre jakościowo jedzenie jest trudno dostępne. To trochę słaby tekst. Nawet, jeśli musisz pójść po pieczywo dalej niż do sklepu pod domem, otrzyj łzy: spacer dobrze Ci zrobi. Owszem, aby dostać dobrej jakości mięso, chlebek i warzywa w lepszej formie niż te z supermarketu, trzeba się czasem wysilić. Robienie czynności, które wymagają wysiłku, zwykle dają lepsze rezultaty niż praktykowanie tego, co wygodne. Pozostawiam do refleksji.

Zresztą, ryneczek to takie przyjemne miejsce! Tu pani więcej zważy, tu dołoży coś od siebie, tu opowie, jak rosła sałata, odłoży jajka, żeby czekały na Ciebie, przyzna, co było najmniej pryskane. O ile więcej uroku jest w takich zakupach i wspieraniu polskich dostawców niż w beznamiętnym wkładaniu opakowań z czymś tam do wielkiego kosza i przy okazji uzupełnianiu skarbonek wielkich koncernów.

Co ważne: zdrowe jedzenie, a zwłaszcza wartościowe tłuszcze, są wydajne. Butla oliwy naprawdę wystarczy na długo, orzechów nie zjesz tak szybko jak paczki chipsów. No dobrze… Może i zjesz. Przyniesie to jednak i tak więcej korzyści niż wcinanie śrutu z paczki.


Wolisz wydać teraz ciut więcej kasy na jedzenie czy w przyszłości kokosy na leki?


 

Skoro tak dużo kręci się wokół jedzenia, pozwól sobie na luksus. A jak nie na luksus, to na warzywniak.

Kto chce, szuka możliwości. Kto nie chce, szuka przeszkód. Kto to powiedział? Kupię mu dużo zdrowia. Na straganie.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *