fbpx

100 kilometrów na rowerze. Co ze sobą wziąć?

 

100 kilometrów na rowerze: to robi wrażenie! Obojętnie, czy chcesz pokonać taką trasę treningowo czy rekreacyjnie, przyda się kontrola ekwipunku, który zamierzasz ze sobą zabrać.

Dzisiejszy krótki podcast rozwieje Twoje wątpliwości. Przyglądamy się sprzętom, które mogą okazać się przydatne podczas takiej rowerowej wyprawy, a przy tym nie spowodują skrzywienia kręgosłupa i zmęczenia czegokolwiek – poza nogami, które i tak swoje odczują!

Czytaj również: Ostre na trasie #1. Kierunek: Chełmno

Lista rzeczy, które omawiamy w trakcie podcastu:

  • pompka
  • dętka
  • łyżki do opon
  • multi-tool
  • bidon, baton lub inne smakołyki, by Cię nie odcięło
  • plecak lub sakwy
  • analogowa mapa
  • telefon, powerbank, zegarek
  • przeciwdeszczówka i ochrona na plecak, spodenki z wkładką
  • oświetlenie: odblaski, kamizelka odblaskowa, lampki rowerowe
  • kask
  • dzwonek

O czym zapomnieliśmy? Co jeszcze może się przydać? Koniecznie daj znać tym, którzy tu wpadają!

 

Ściągnij odcinek podcastu

Music by Dural from Fugue

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. Właśnie kminię co zabrać ze sobą na wyprawę – 450km/9dni… niektóre etapy właśnie takie 100km+.

    I takie pytania mi chodzą po głowie… np. „ile dętek wziąć? ile mi zostało jeszcze punktów szczęścia? ile pan można złapać dziennie?” Nanoszę więc na mapę punkty z miastami w których są sklepy rowerowe i chyba wezmę… 4?

    Albo „co jeszcze prócz dętek może zepsuć się w ostrym?”, więc do kompletu dołączył 10 ogniw łańcucha i skuwacz, dwa zapasowe łożyska do kół (bo lekkie, a nigdy nic nie wiadomo…)… i 7 szprych (na szczęście). Jak puści gwint od zębatki, to po prostu obracam koło i jadę dalej (flip-flop <3). Co jeszcze złego się może stać? Tak, może pęknąć rama. Przerabiałem to już, ale drugiej na przyczepce nie będę przecież brał. Jak pęknie widelec, to i tak zginę – więc wszystko jedno.

    Narzędzi, żeby rozebrać ostrzaka na części pierwsze i zbudować na nowo w zasadzie nie trzeba wielu – więc biorę wszystkie + lasotaśmę (sprawdzony sposób łatania opony na tyle, żeby dotoczyć się do następnego miasta, trochę bije góra-dół, ale trzyma).

    I jeszcze tylko rozmówki niemiecko-arabsko-polskie… i można jechać.

    Testowaliście te gatki z wkładką na własnej skórze? Jest duża różnica? Warto bardzo? Jakieś polecacie?

  2. W ostrym się niewiele może zepsuć (w porównaniu z bardziej skomplikowanymi mechanizmami w rowerach ;)) i to na pewno jest zasadniczy plus. Dobrze brać pod uwagę te wszystkie czarne scenariusze, ale… w końcu dochodzisz do wniosku, że to i tak loteria.

    Gatki z wkładką jak najbardziej tak. Tym bardziej, jak nie masz siodełka pod siebie dopasowanego. Jesteśmy jednogłośni, a każde z nas co innego w tych gatkach ma. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *