Czy instruktor może dokręcać mi obciążenie?

 

Droga Redakcjo,

od niedawna chodzę na zajęcia na rowerach stajonarnych. Mówią na to indor cycling albo spining. Ogólnie jest bardzo fajnie, czasami ciężko, jest dużo zabawy, wracam do domu zmęczona i szczęśliwa. Coś mi jednak nie pasuje. Zdarza się, że instruktor schodzi z roweru i sam dokręca obciążenie uczestnikom. Chciałam spytać, czy osoba prowadząca zajęcia może i powinna to robić. Z góry dziękuję za rozwianie moich wątpliwości!

Joanna z Krakowa

 

Tak mógłby wyglądać list do redakcji, w której prowadziłabym kącik porad, niczym Judyta z „Nigdy w życiu”. W dzisiejszych czasach, zamiast słać listy do gazet, po prostu wpisuje się w wyszukiwarkę: „indor cycling czy instruktor może dokręcać obciążenie”, a ona kieruje go na mój blog.

 

 Joanno,

kwestia dokręcania obciążenia uczestnikom przez instruktora nie jest ujęta w żadnym podręczniku dla kursantów i mogę powiedzieć, że jest związana z indywidualnymi preferencjami instruktora. Odgórnie nie ma on narzuconego zakazu czy nakazu robienia tego, co do czego masz wątpliwości. Trudno tę kwestię rozstrzygnąć jednoznacznie.

Jeżeli instruktor kilkukrotnie mówi, że należy dokręcić obciążenie, a mimo to uczestnik nie reaguje, z perspektywy osoby prowadzącej warto do niego podejść i zasugerować zwiększenie oporu. Zwykle – wbrew pozorom – wpływa to na zwiększenie komfortu jazdy. W takim przypadku ingerencje instruktorskie uważamy za zasadne. Wiele zależy również od celu treningowego.

Domyślamy się jednak, że chodzi Ci o sytuację, w której masz wrażenie, że nie dasz rady już dokręcić więcej, a instruktor – w ramach pokazania Ci, że możesz, albo po prostu rozrywki… – podchodzi i zwiększa Ci obciążenie. Prowadzący raczej nie ma złych intencji, ale rozumiem, że możesz sobie tego nie życzyć, o czym warto z nim pogadać, albo ewentualnie powrócić do poprzedniego oporu.

Udanych zajęć!

Polecamy się, Redakcja

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (6)

  1. Ja na szczęście nie miałam nigdy takich sytuacji na zajęciach. Chociaż kiedy jest się trochę zakolegowanym z instruktorem, to nie ma szans na niedokręcanie. Kiedy tyko ręka nie powędruje w stronę śruby, od razu otrzymuje się ten instruktorski uśmiech i wzrok mówiący: „Co to za obijanie się?”. W moim przypadku tyle wystarczy, żebym zwiększyła obciążenie.

    Oczywiście muszę się jeszcze pozachwycać formą posta :D Kącik porad jest MEGA. :)

  2. Agatka :-) preferencje swoją drogą ;-) ale rower klienta ‚rzecz święta’ ;-) Dotykać, dokręcać nie wolno. Choby nie wiem co ;-) Takie prawo klienta.

    1. Podzielam Twoje zdanie. Poza przypadkami, o których wspomniałam w tekście, więc z „choćby nie wiem co” się nie zgodzę.
      Chodziłam jednak na takie zajęcia, gdzie instruktor to uskuteczniał, stąd mowa o preferencjach.

      1. Ok, Twoje prawo ;-) Ja zachęcam słownie, sugeruję, nawet mówię wprost do konkretnych osób (zwłaszcza na cięższych podjazdach) ale liczę się z tym, że mój cel i plan może jednak nie do końca pokrywać się z założeniami klienta. Nawet, jeśli wiem , że dałby radę. Jakoś tak sobie zapamiętałam czy coś, żeby jednak nie majstrować ręcznie ;-) bo żeby ogólnie uważać z ‚dotykaniem’ – to już osobny temat ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *