fbpx

Strzały w sypialni rowerzystów. Dętka postanowiła się ewakuować

 

Wczesna wiosna powoli wkraczała do mojej sypialni, promieniami słońca zahaczając o dwa oparte o ścianę ostre koła. Przeciągnęłam się leniwie. Cieszyłam się na home office, a myślami byłam już przy ekspresie do kawy. Jedynymi słyszalnymi dźwiękami było pomrukiwanie Sziszy, szum wody pod prysznicem, no i może melodia wody spuszczanej u sąsiadów… Taki poranny romantyzm w bloku.

I nagle, jakby nigdy nic, coś wzięło i jebło.

Ten wulgaryzm jest tu całkowicie na miejscu. Sytuacja w niektórych rejonach świata nie jest zbyt stabilna, ale żeby wojna miała zaczątek w mojej sypialni? Przecież właśnie usłyszałam strzały!

Po upewnieniu się, że nie umarłam, postanowiłam wszcząć dochodzenie. Zajrzałam do każdej szafki (czyt. jedynej), zajrzałam pod łóżko i w okolice okna. Rzut okiem na rowery: stoją. W promieniu kilku metrów nie było niczego, co mogłoby wydać taki huk. Zdecydowanie nie spowodował go też kot, który zniknął z sypialni na kolejne kilka godzin, a potem musiał przejść specjalną terapię przysmakami z Lidla.

Zdążyłam już posądzić się o chorobę psychiczną, którą postanowiłam skonsultować z wychodzącym z łazienki KzB. 

– Słyszałeś? Coś jebło – ogłosiłam dramatycznym tonem, chcąc zaproponować mu udział w moim dochodzeniu. Mąż natomiast odparł z właściwą sobie wylewnością:

– Słyszałem.

Cóż, może nie dotrzemy razem do sedna sprawy, ale przynajmniej nie rozwiedzie się ze mną. Skoro słyszał,  to oboje jesteśmy walnięci!

Zapomnieliśmy o sprawie, bo zarabianie na życie okazało się mieć większy priorytet niż huk, który zdawał się nie mieć przyczyny. Może to uroki tej okolicy? Kiedy jednak minęły godziny pracy, KzB zawołał z sypialni tonem odkrywcy:

– Ty wiesz, co było tym strzałem…?! Opona!

I tak drugi raz tamtego dnia stwierdziłam, że coś lub ktoś chce mi wmówić jakieś poważne psychiczne niedomaganie. Poszłam jednak za głosem męża i moim oczom ukazała się piękna, dorodna, acz rozwalona opona.

 

Pamiętasz dętkę samowulkanizującą, o której traktował ostatni podcast? W swoim ostrym KzB miał nieco zdeformowaną oponę, w której powstały wybrzuszenia. Oplot ze środka opony nie był w stanie podtrzymać ciśnienia dętki, która postanowiła opuścić lokal, rozrywając przy tym oponę. Bum! Niestety, duet opona-dętka nie chciał poczekać nawet dnia po powstaniu wybrzuszenia, tylko od razu zdecydował się na autodestrukcję…

Tylko czekać, aż moje ostre zaproponuje podobną rozrywkę, choć na razie – na szczęście – żadnych wybrzuszeń na oponie nie widać. W razie czego: polecam jako budzik, 10/10.

 

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *