Foch na bieganie

Kiedy przypominam sobie swoje najlepsze czasy biegowe, mimowolnie się uśmiecham. To było jeszcze przed tą całą modą na bieganie, przejawiającą się w ludkach truchtających w neonowych koszulkach i wysypem fan pages, gdzie każdy pozuje na biegowego guru. Wtedy, w 90-tysięcznym mieście, człowiek człapiący w ciemnych za dużych dresach po ulicy wyglądał dziwnie. Szczególnie zimą, gdy do tych dresów dochodziła jeszcze niewyjściowa czapka i szal owijający szczelnie szyję. Nie było osoby, która nie przyglądałaby się truchtającemu lekko zdziwionym wzrokiem. Ekscytację zapewniało wszystko, począwszy od wiązania butów, przez kolejne cyferki uciekające na stoperze, aż po sms-y pisane po wszystkim do przyjaciela.

Emocje. Postępy, poklaskiwanie, rekordy. Radość.

Zagubiłam to. Obraziłam się. Po wielu perypetiach kolejne kroki stały się tak wielką męczarnią i nudą, że wychodziłam z domu jak za karę i z przyzwyczajenia. Wtedy wiedziałam już na pewno, że nigdy nie biegałam dla szczupłej sylwetki. Biegałam dla tego haju, od którego też się można uzależnić – jeśli biegasz to wiesz, o czym mówię. Masz to po pięciu kilometrach? Wyobraź sobie, co się dzieje po dwudziestu. Pieprzona chemia chce Ci wmówić, że zastąpi Ci sen, bliskość i pieniądze.

Odechciało Ci się biegać? To naturalne. Nie musisz się obwiniać. Są ludzie tak zakręceni na punkcie swojej pasji i tak jej wierni, że kiedy uświadomią sobie, że ich tak to już nie kręci, dają się pochłonąć przez smutek i poczucie winy.

Spokojnie. Przecież nawet z najbliższą osobą nie ćwierkasz każdego dnia tak samo, tylko wolisz pobyć sam. Skoro nie jesteś zawodowcem, możesz dać sobie tyle czasu, ile potrzebujesz, by ponownie zapałać chęcią do biegania.

Zobacz też: Jak wskrzesić chęć na zajęcia?

Znajdź aktywność zastępczą. To, że nie chce Ci się biegać nie oznacza, że teraz możesz dać sobie pozwolenie na nieróbstwo. No – w sumie możesz, bo decydujesz o sobie, ale skoro nie chcesz za jakiś czas obudzić się bez formy, warto zastanowić się nad bardziej ruchliwym rozwiązaniem niż klikando na myszce. Inne aktywności pozwolą Ci zachować dobrą kondycję, a i pozwolić głowie odpocząć. Kto wie, czy wraz z posmakowaniem nowych rzeczy nie zyskasz kolejnego zainteresowania, nowych znajomych i sportowych emocji. Świat jest zbyt szeroki, by zamykać się tylko w biegowym kręgu. Gwarantuję też, że częstsze wizyty na siłowni czy chociażby na zajęciach ze sztangami wzmocnią Twoje ciało, co doskonale wpłynie na wyniki biegowe. A te zachęcą Cię do dalszych starań.

Jestem przekonana, że ten kryzys, o ile można tak o tym powiedzieć, jest potrzebny. Może po to, by dać dojść do głosu organizmowi, który chce odpocząć. Jeśli ciało nie zgłasza zażaleń, to Twoja głowa na pewno krzyczy, że dość, że stop, potrzeba wytchnienia. Ma do tego święte prawo i pozwól jej na to. Nawet, jeśli okaże się, że rozstaniesz się z bieganiem na dobre – pojawi się coś nowego.

„New is always better”, mówił.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. Każdy nadmiar jak i niedobór powoduje „syndrom” wyczerpania i wymaga jak słusznie zauważyłaś momentu wytchnienia. W końcu to nie bitwa pod maratonem :) choć przyjdzie nie raz jeszcze wykonać niemalże „syzyfową pracę ” :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *