Hejt na medal

Prawdziwy biegacz biega dla medalu.

Tak przynajmniej okazało się dzisiaj, kiedy zaprezentowano na fan page Poznań Maraton, jak będzie wyglądał medal, który maratończycy otrzymają na mecie 11 października.

Palce mnie świerzbiły, żeby zacząć wypełniać zdaniami puste okienko przy miniaturce z moją twarzą, ale na szczęście powstrzymałam się od tego. Tu mam raz, że większe pole (i bez miniaturki), a dwa, że bardziej kulturalnych ludzi, jeśli już tu się przypadkiem pojawiają. Nie chcę uczestniczyć, nawet jako druga strona (medalu), w tych mało sportowych rozgrywkach.

Tegoroczna pobiegowa pamiątka nawiązuje do ciekawej rocznicy: 25 lat Festiwalu Malta, wydarzenia związanego z Poznaniem. W ogóle nie dziwi mnie fakt, że zdecydowano się na taki wybór i wręcz cieszę się, że w choć małym stopniu postanowiono włączyć w sportowe potyczki kulturę i historię. Miło czyta się wypowiedzi adminów fan page, że nawiązywanie do wydarzeń historycznych jest poznańską tradycją i niczego nie zmienią, nawet jeśli dostaną za to kilka batów. Medal wyróżnia się kształtem i śmiało można powiedzieć, że jest nietypowy. Inny. A więc złyyyy!

Lud w najbardziej płytki sposób próbuje wpłynąć na decyzję organizatorów. Siedzą teraz, ci przyszli maratończycy, poddenerwowani w robocie albo w domu, więc im hejt spod palców wypływa łatwo. Jeśli po przebiegnięciu królewskiego dystansu nadal będą mieli siłę i ochotę sapać do projektu medalu, to szczerze im współczuję. Widać nawet chemiczne związki rządzące wtedy w mózgu nie zmienią ich mentalności. Taki hejtujący powie zapewne, że on ma prawo przecież wyrażać własne zdanie. Jasne, że ma. Chciałoby się dodać: niestety, bo jak to na sieć – i życie niewirtualne również – przystało, mocne słowa poleciały już nie tylko w kierunku medalu. Za marudzeniem na kawałek blachy idą kolejne zażalenia, które tylko potwierdzają, że ich nadawcy na pewno biegali dziś… za mało. Bo koszulki złe, bo na Orlenie lepiej, bo bez biegaczy to byście nie zorganizowali tej imprezy, bo jak ja się cieszę, że jednak nie biegnę w Poznaniu.

Kurczę, straszna szkoda, że nie biegniesz. Jak sobie z tym poradzimy?

Naprawdę kawałek żelastwa wyznacza wartość Twojego wyczynu…? Medal nie będzie się komponował z otoczeniem na fotce, którą pochwalisz się na fejsbuku? Podejrzewam, że gdybyś dostał to, co widzisz poniżej, uprzedziłbyś się i już nigdy nie pokonałbyś trasy maratonu. Biedny właściciel medalu z Torunia, teraz jeszcze jeden „brzydki” dostanie w Poznaniu…

maraton-Torun

Biegacze. Maratończycy. Taka pozytywna społeczność.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. To o czym piszesz jest nie smaczne. Jak ludzie mogą się tak zachowywać? Chociaż jeśli mam być szczera to od zawsze jest problem z czymś… A to że trasa ta sama, a to że koszulka ma zły kolor lub logo, a to że medal powinien być inny. Ja rozumiem, że ktoś płaci za bieg i wymaga, żeby było wc czy woda na mecie, ale nie przesadzajmy..

    1. Albo żeby trasa miała odpowiednią długość – też należy tego wymagać. :D „Od zawsze jest problem z czymś” – im większe zainteresowanie takimi imprezami, tym pewnie problemów będzie więcej.
      Chciałabym w 100% powiedzieć, że szanuję czyjąś opinię, ale… smuci mnie fakt, że wygląd medalu może być priorytetem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *