Indoor Cycling a Spinning

Naładowani energią po dobrym treningu otwieramy głowy i ustalamy fakty. Spin? Rowery? Cycling? A co to za różnica?

Każdy ma swoje doświadczenie w jeździe na rowerze stacjonarnym (a jeśli nie – niedługo nabędzie). Czy masz za sobą setki przejechanych na ostrym kole godzin, czy dopiero wtapiasz się w klimat, usłyszałeś lub powiedziałeś: „idę na spin!”, mając na myśli grupowe zajęcia na rowerach. Nic dziwnego, określenie to jest bardzo popularne i przyjęło się, że odnosi się do wszelkich odmian takiego treningu. A tu haczyk. Trochę nam się ta wspaniała forma ruchu rozwinęła!

Nietrudno się domyślić, że „spin” to po prostu skrót od Spinningu® (tak, tam jest podwojone „n”), czyli formy zajęć, która została stworzona przez Johny’ego Goldberga w 1987 roku. Kolarz przygotowywał się do wyścigu Race a Cross America i rowerowa aktywność w pomieszczeniu okazała się świetnym treningiem. Kolarskie „zacięcie” jest w Spinningu® do dziś i z powodzeniem radzi sobie w klubach fitness. Studia Spinning® są zwykle wyposażone w spinnery, a osobom, które chcą się szkolić na instruktorów, oferuje się określony program.

Nie wszystkie zajęcia na rowerach są Spinningiem®.

Tomahawk – Indoor Cycling. Szkoła niemiecka, a więc i niemiecki program szkoleniowy dla instruktorów. Lekcje odbywają się na rowerach Tomahawk. Ten blog będzie traktował głównie o tej formie stacjonarnego pedałowania, acz pasjonują mnie również inne wydania tego treningu. Indoor Cycling zwykle przedstawiony jest jako zajęcia grupowe, którym nieco bliżej do fitnessu niż zajęciom Spinning, pewnie ze względu na pewne dodatkowe techniki, służące urozmaiceniu jazdy. Wszystko w rozsądnych ilościach, rzecz jasna. Jeżdżenie „z łokciami szeroko” czy „jump na raz” to nie Tomahawk, możecie mi wierzyć na słowo. Nie jesteśmy też takimi sztywniakami, za jakich się nas uważa! :)

Mamy jeszcze Schwinn, którego jeszcze nie miałam okazji posmakować, a szkoda. Chociaż zasada „Nie znam się to się wypowiem” jest jedną moich ulubionych, to tym razem nie wprowadziłam jej w czyn. Napisałam do jednej z instruktorek  – zapytałam, na co Schwinn kładzie nacisk. Experience on conditions as close to real riding as possibile.  No, to jasne. Co jest pewne: Schwinn proponuje, jak powyższe szkoły, usystematyzowany program szkoleniowy, schwinnowe rowery i dużo dobrej mocy.

Freestyle… To temat na oddzielną notkę.

Wszystkie trzy szkoły mają naprawdę zbliżoną filozofię. Jest nią bezpieczna jazda, mająca na ile to możliwe symulować jazdę w terenie. Nazywamy zajęcia, jak nam wygodnie, często z przyzwyczajenia. Nie wyobrażam sobie też, że ktoś mówi: „idę na schwinna!”. Ja o swoich najczęściej mówię indoor (i zawsze widzę oczami wyobraźni TO). Problem zaczyna się, kiedy ktoś robi amatorkę na rowerze, a zajęcia nazywa właśnie spinningiem. Nie dziwię się wtedy instruktorom Spinningu®, których irytuje taka żonglerka nazewnictwem. Oczywiście przedstawiam tutaj perspektywę instruktorską i wiem też, że  nie ma co popadać w skrajności czy uprzedzać się, tylko czerpać radość z zajęć! Na zajęciach u kompetentnego, charyzmatycznego instruktora będziesz się czuł świetnie niezależnie od tego, z jakiej szkoły wywodzi się prowadzący (pod warunkiem, że faktycznie wywodzi się z którejkolwiek). Jako instruktor oczywiście marzę o tym, aby każdy był świadomy, czy idzie na Spinning® czy na Indoor Cycling, chociaż… Czy każdemu ta wiedza jest potrzebna do tego, by zrobić porządny trening?

Jeśli uznasz, że jest potrzebna, śmiało podaj dalej!

Źródło zdjęcia: klik

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *