fbpx

Egzamin z jazdy na rowerze

  Specyficzna woń klubu fitness. O tak, każde takie miejsce ma swój zapach. Mieszanina tego, jak pachną maszyny, jak markowe ciuchy i jak środki do czyszczenia podłogi. Bywają takie kluby, w których nie znajdziesz zapachu zmęczenia i potu, jakby zupełnie nie w tym celu stworzono takie miejsca. Wszystko wypolerowane na błysk. Twarze klientek też. Dziś…

Jak wygląda internetowy hejt na Indoor Cycling

Na fejsbuku jest sobie pan Andrzej Steć. Pan Andrzej ma fan page. Na tej stronie zamieszcza interesujące i istotne informacje na temat treningu na rowerze stacjonarnym. Jako że wywodzi się z programu Spinning, siłą rzeczy obstaje przy tej szkole jazdy. Czasem lekko docina treningowi Indoor Cycling, ale umówmy się, że jest to do przeżycia dla…

Z pamiętnika instruktora #3

  Wchodząc na któreś z ostatnich zajęć pomyślałam, że przydałby się jakiś smaczek na bloga. I oczywiście siła przyciągania jak zwykle została uruchomiona. Oto  klasyk: Do sali wchodzi kobietka. Tak, jeździła długo w innym klubie. Tak, umie ustawić rower (jednak nie). Tak, u nas też była. – I co, jak wrażenia? – Dobrze. Tylko słabiej. –…

Trzy świąteczne piosenki. Na rower!

Mała choineczka, która stała za (nieużywanym) telewizorem ubrana w zeszłoroczne ozdoby i przykryta kurzem jednoznacznie świadczy o tym, że o świętach raczej nie powinnam się wypowiadać. Jednak kiedy piąty raz w czasie pracy informowałam lud bydgoski, jak może spędzić mikołajki w mieście, w końcu poczułam wenę do pokazania panu w czerwonym kubraczku, że ja też…

Z pamiętnika instruktora #2

Jadę tramwajem do klubu, wcinam rzodkiewki i wafle ryżowe. Całe szczęście, że nie pączka – wizerunek ległby w gruzach, gdyż do tramwaju wsiada klientka klubu. – Jedziesz do mnie? – No, przepustkę ze szpitala wzięłam na zajęcia. – Cooo?… – pytam mało rezolutnie – Może rzodkiewkę? – A, daaj. No na głowę idzie dostać. Dwa…

Powaga jazdy w metrum trzy czwarte

Przychodzi taki dzień w życiu instruktora, kiedy stwierdza (instruktor, nie dzień), że czas wspiąć się na wyżyny rowerowych kompetencji. Wspinamy się oczywiście w Standing Climb. Jednym w wyznaczników tego, że należy do najlepszych z najlepszych wbrew pozorom nie jest posiadanie najnowszych eSPeDeków, ale między innymi to, że potrafi się bez drgnięcia powieką, nie mówiąc już…

Z pamiętnika instruktora #1

Większość tekstów na temat Indoor Cyclingu, która się tutaj znajduje, jest inspirowana tym, co dzieje się na zajęciach. Wiadomo – życie jest nobelon i pisze najlepsze scenariusze. Tak już jest, że wiele rzeczy podaję w formie nieco prześmiewczej, ale to nie znaczy, że w tej cyclingowej otoczce nie ma sytuacji, które rozwalają mnie na wesoło….

Klient nasz pan – ale nie ten spóźniony

Zdarzyło mi się nie wpuścić spóźnialskiego początkującego na zajęcia i nie uważam tego za brak profesjonalizmu czy dobrego wychowania. Typowy scenariusz: Grupa kończy już rozgrzewkę i przygotowuje się do pierwszego obciążeniowego odcinka, kiedy do sali wpadają Grażynka i Janusz, którzy chcieliby wziąć udział w zajęciach. Miło, jeśli rzucą „dzień dobry” i  chociaż wzrokiem zapytają, czy jeszcze…

Jak wypluć płuca po japońsku: tabata!

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wielu z Was, którzy otworzą tę notkę, ma już za sobą trening, o którym dziś piszę, bo  jest on na topie już dosyć długo. Jednak dla mnie – do soboty – tabata wciąż była tylko słowem, które rymowało się z moim imieniem. Niezbyt to odkrywcze, a i w życie wnosiło tyle,…

Tylko Cyclingowiec to zrozumie

Buszowanie po internetach dało mi ostatnio małą branżową rozrywkę.  Niepodzielenie się nią z Wami byłoby grzechem takim samym jak dzisiejsze poranne, pourodzinowe zapijanie sernika colą. Pikanterii temu dodaje fakt, że było to  śniadanie. COŚ, CO TYLKO CYCLINGOWCY CZAJĄ Punkt 1: Z dedykacją dla wszystkich dokręcaczy, którzy jadą na maksa już na pierwszym podjeździe, powodując łzy…