fbpx

Jak nauczyć dziecko jeździć na dwóch kółkach? Nijak

Jak nauczyć dziecko jedzic na dwoch kolkach

 

Pamiętasz chwilę, w której po raz pierwszy utrzymałeś równowagę na rowerze? Poczułeś wiatr we włosach, a na twarz wstąpiły rumieńce ekscytacji. A może te  czasy już dawno za Tobą, wspomnienia się zatarły i teraz Ty zastanawiasz się, jak nauczyć dziecko jeździć na dwóch kółkach i pomóc mu zachłysnąć się prędkością, której dotąd nie znało?

Nie pokażę Ci w tym wpisie, jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze. Jeśli chcesz, zajrzyj na blog Łukasza, który podzielił się już z czytelnikami technicznymi wskazówkami. Ze mną powspominasz dzisiaj pierwsze metry na dwóch kółkach i mam nadzieję, że nabierzesz cierpliwości do swojej pociechy, która jeszcze nie radzi sobie najlepiej na rowerze.

 

Żeby dziecko wrzuciło na luz, najpierw Ty musisz

 

Zakładam, że każdy rodzic ma dobre intencje. Jeżeli dziecko jest już „duże” (cokolwiek to oznacza) mama i tata chcą, żeby umiało jeździć na dwóch kółkach. Bo „wszyscy wokół już umieją”, młode niedługo pójdzie do szkoły i dobrze, żeby potrafiło śmigać na rowerze… Dobre intencje, a ich wyrażanie to jednak całkiem dwie różne rzeczy i ostatecznie niejeden z moich znajomych wspomina naukę jazdy na rowerze jako ogromne ciśnienie, bo „masz już 7 lat, a jeszcze nie umiesz jeździć”. A przecież rodzice próbowali wszystkiego. Kija, trzymania karku i innych akrobacji.

A co, jeśli nie metoda gra tu kluczową rolę, a nastawienie i cierpliwość? Po co stwarzać presję? Dziecku, które nie czuje się pewnie na rowerze (jak i w ogóle w aktywności ruchowej, patrz: Instruktor z tróją z wfu), robienie ciśnienia tylko zaszkodzi, a nie pomoże rozpędzić się na dwóch kółkach. Jedyne ciśnienie, jakie powinno Cię interesować, to to w oponach, żeby młodzieży się dobrze jechało.

Być może Twoje dziecko już wywnioskowało, że coś już z nim jest nie tak, bo wciąż nie potrafi utrzymać równowagi na dwóch kółkach – chociaż wcale nie dałeś mu tego do zrozumienia. Skąd to wiem?

 

Mój pierwszy rower to było… ostre koło

 

Niektórzy z moich kolegów mieli po trzy, cztery lata, kiedy śmigali na podwórku na pierwszych rowerkach. To wystarczyło, żebym oceniła, że jestem lamą. Nauczyłam się jazdy na dwóch kółkach totalnie zrezygnowana, trzy lata później. Było mi już wszystko jedno i zjechałam z niewielkiej góry, w romantycznych okolicznościach przyrody polskich ogródków działkowych. Uznaję to za sukces, zwłaszcza, że po latach uświadomiłam sobie, że był to rower, na którym pedały ciągle się kręciły – z górki również. A więc przeznaczenie.

Chociaż cieszę się, że akcja zakończyła się powodzeniem, sądzę, że pedały roweru dziecka nie powinny być napędzane rezygnacją. Nawet, jeśli potem jego dewizą życiową jest „Miej wyjebane, a będzie Ci dane”. Nie uchronisz dziecka przed jego obserwacjami i wnioskami, ale na pewno pomożesz, nie robiąc mu ciśnienia.

jak nauczyc dziecko jezdzic na rowerze

Kiedy trzymanie kija staje się przeznaczeniem

 

Wychowywałam się w czasach, kiedy w dziecięce rowery wtykało się kij i biegało za latoroślą, która próbowała utrzymać równowagę na dwóch kółkach. Zresztą sposób ten przetrwał do dziś. Kiedy przygotowywałam się do pisania tego tekstu, okazało się, że mam na swoim koncie zasługi na pozycji trzymacza kija. No co, nie znałeś takiej pozycji? To ja trzymałam kij przyczepiony do roweru, na którym moja siostra zrobiła pierwsze samodzielne metry. Handluj z tym, osiągnęłam w życiu już wszystko! A że wylądowała na murku parę chwil później? Nieważne! Ja wylądowałam na płocie sąsiada, ale już kolejna runda zakończyła się sukcesem.

Pewnie dlatego tak dobrze czuję się zajęciach indoor cycling dla początkujących. Bo na pierwszych zajęciach to ja trzymam Twój kij. Obiecuję, że nie będę wymagającym rodzicem, ale proszę, żebyś Ty również nie wymagał nie wiadomo czego od siebie. Zaopiekuj się swoim wewnętrznym dzieckiem i daj mu poznać swoje możliwości. Rozwinąć skrzydła, kiedy będzie gotowe. Jeszcze zrobi tyle kilometrów, że sam się zdziwisz.

 

A jak Ty nauczyłeś się jeździć na rowerze?

 

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. Dobrze nie pamiętam jak to było, kiedy zacząłem jeździć, więc pewnie nie było to traumatyczne.

    Natomiast tak sobie uświadomiłem, że mam sporo wspomnień z rowerem. Blizna na kolanie od srogiego upadku na drodze szutrowej za czasów gimnazjum, potrącenie przez samochód za czasów podstawówki.

    W dorosłym życiu to zderzenie z BMW przy 42 km/h i z elką przy mniejszej prędkości, a do tego sunięcie na pełnej podczas ulewy na triathlonie w górach i krzyki zabezpieczających trasę na zakręcie „wooolnieeeej!!”.

    Pewnie jakbym jeszcze pomyślał, to znalazłbym wiele wspomnień, takich jak uniknięcie kolizji zjeżdżając na przeciwległy pas o 5:00 rano, podczas jechania do pierwszej pracy wakacyjnej.

    Kurczę! Taka nauka jazdy na rowerze to wstęp do ciekawych przygód : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *