Jak powinni wyglądać instruktorzy?

Widzisz oczyma wyobraźni to, co ja? Nieskazitelna cera, długie bądź krótkie, ale zdrowe włosy, przyozdobione neonową opaską. Śnieżnobiały uśmiech i pięknie zarysowane mięśnie wystające spod koszulek najróżniejszych kolorów i najlepszych sportowych marek.

Instruktorki fitness.

Takie je znamy z fan pejdżów, instagramów i w końcu z klubowych sal, gdzie z reguły równie dobrze wyglądają, mimo że muszą przejść przez bezlitosny no filter. Mamy wrażenie, że nigdy się nie pocą – w końcu w Internecie rzadko można uświadczyć fotki uwieczniające, jak gryzą mokry parkiet. Nie można im jednak odmówić pracy; po prostu oblicze spocone może nie sprzyjać otrzymywaniu kciuków i serduszek. To one, te piękne instruktorki, stają się – bądź już się stały – obiektem westchnień tych, które jeszcze kilka lat temu chciały wyglądać jak modelki.

Hm. Wygląda na to, że teraz tak wygląda zdrowie?

Zajęcia na rowerze stacjonarnym wydają mi się bardziej łaskawe w swoich wymaganiach co do wymiarów tych, które zechcą usiąść na instruktorskim rowerze. Jakoś mniej rozliczają z sześciopaka i błyszczących włosów. Może dlatego że trzeba bardziej pokazać pazur i hardość niż to, jak tysięczne powtórzenie brzuszka wpływa na talię osy. Uroda i trzymanie linii wciąż się przydaje, ale znam wiele instruktorek, których rozmiary odbiegają od 90-60-90 i mają pełne sale. Duża łydka też tak mocno nie dziwi, chociaż jak nie chce się być koszmarem wszystkich tych od „nie chodzę na IC, bo mi urosną nogi!!!”, lepiej obandażować się i ubrać dres. Rozważam.

Chęć wpisania się w jakiś wyidealizowany obraz zwykle tak czy tak skończy się porażką. Wiem, że instruktor też jest człowiekiem. Też tyje przez zimę i nie je ciągle jarmużu. Wizerunek jest ważny, estetyczny wygląd też, bo te czynniki na pewno budują autorytet i pomagają w zrobieniu dobrego wrażenia. Świecenie twarzą pełną pryszczy nie będzie specjalnie zachęcające, choć może nie wykluczy instruktora z gry. Dlatego daleko mi zatem do nawoływania, by się zapuścić; nikt nie powinien tego robić, a już na pewno nie ktoś, kto ma propagować ruch i zdrowie. Mówię bardziej o tym, żeby nie dążyć za wszelką cenę do wyglądania jak z branżowego żurnala, bo to niekoniecznie musi się przełożyć na większą frekwencję na zajęciach. Są ludzie, dla których zdrowie nie mierzy się tą samą miarą co biceps i talię.

Prawda jest taka, że te najzgrabniejsze panie instruktor mają większą spinę na punkcie swojego wyglądu niż wszystkie klientki zapychające szatnie po zajęciach zumby razem wzięte. Takiemu ciśnieniu do zdrowia też daleko, a przecież psychika, dość metaforycznie rzecz ujmując, jest nieodłącznym elementem homeostazy.

Oczywiście, że nie miałam zamiaru jasno odpowiadać na pytanie z tytułu. Potrafi to zrobić każdy uczestnik zajęć, dla którego gdzieś ta granica „powinności” leży, umieć powinien też sam instruktor. Wiadomo, że seksowne pośladki prowadzącego są w stanie zmotywować do ćwiczeń. Dobrze, by nie były motywacją jedyną.  Z drugiej strony: znam osobiście instruktora kulturystyki nie grzeszącego masą, ale to po prostu zajebisty trener. I ze względu na wiedzę i na podejście do klientów. Więc wbrew pozorom, choć wygląd ma ogromne znaczenie, nie powinien być zbyt dużą przeszkodą dla spróbowania tego zawodu. Poszłabym prędzej do instruktorki, który ma głowę pełną wiedzy i dobrze ją przekazuje, a trochę cellulitu, niż nie ma ani tego, ani tego. Pewnie sama się tą pomarańczową skórką przejmuje i nie wiadomo co tam w siebie wciera od zewnątrz i od środka. No, ale to ja poszłabym. Jak sama bardzo krytycznie podchodzisz do siebie to podejrzewam, że trenerki też wybierasz te bardziej instagramowalne. ;)

Na koniec fragment pewnego dialogu, który mam w głowie od lat.

– No, brwi niewyregulowane mam teraz, muszę ogarnąć, w końcu instruktorka to powinna idealnie wyglądać – ja, ze śmiechem.
– No ja bym właśnie wolała przyjść do takiej, co wygląda jak człowiek, a nie do takiej idealnej, żeby mieć kompleksy!

I to już zawsze zostanie dla mnie odpowiedzią na tytułowe pytanie.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. ostatnio na zajęciach ze sztangami instruktorka bardziej przejmowała się swoją grzywką i kitką (które co chwilę poprawiała i przygładzała) niż techniką uczestników zajęć. Więc po co super wygląd, skoro podejście meega słabe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *