Jak zmienić wygląd swojego brzucha – antyporadnik

 

Jak schudnąć w dwa dni, jak zmieścić się w sukienkę na wesele, które jest za tydzień (a zamek się nie dopina – klasyk)… Jak biegać, by schuść, kiedy jeść tłuszcz, a kiedy białko – takich rad w Internecie znalazłam w swoim życiu bez liku. Dlaczego w tym bajzlu informacyjnym nie było nic na temat tego, jak oponkę wyhodować? Wszędzie tylko, jak zrobić sześciopak…

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak wzbogacić ciało o porządne sadełko, śpieszę Ci z pomocą. Na szczęście nie musisz codziennie jeść fast foodów na mieście. Są inne działania, dzięki którymi małymi kroczkami dojdziesz do wymarzonego miszelina.

Żadne sposoby nie są tak cenne, jak te sprawdzone!

Kluczową sprawą jest mała ilość snu. Pięć godzin na dobę to absolutny maks. Dzięki temu będziesz mieć zaburzone wydzielanie leptyny, hormonu odpowiedzialnego za poczucie sytości. Nie muszę chyba dodawać nic poza zapewnieniem: będziesz wciągać jak odkurzacz. Szczególnie cuksy.

Dobrze będzie, jeśli znajdziesz sobie zajęcie pozwalające zapomnieć o jedzeniu. Najlepiej sprawdzi się siedzenie przy komputerze albo układanie puzzli. Liczba posiłków nie powinna przekroczyć dwóch. Jeden powinien być wypełniony cukrem i tłuszczem na ile to możliwe.  Pamiętaj, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia! Zjedz koniecznie, ale dopiero kilka godzin po przebudzeniu się – rano powinna wystarczyć kawa. Potem kolacja przed pójściem spać i dwa posiłki zaliczone. Proste? No ba.

Nie zapominaj o alkoholu! Nic tak nie cieszy Twojego odkładającego się sadełka jak AMINOKWASY Z PIWA. Oj, chyba mi się napisało capslockiem.

Zwiększ swoją tolerancję dla ulepszaczy w produktach żywnościowych. Cóż, azotanu potasu nie wciągniesz, ale już jakiś barwnik czy kwas  cytrynowy przecież nie zaszkodzi. Lecytyna sojowa w czekoladzie… Lecytyna to nie było coś na pamięć? No właśnie, a Ty chcesz zapamiętać te wszystkie zasady w trosce o swój tłuszczyk. Zresztą, teraz wszędzie jest chemia, nie unikniesz tego…

Nie przejmuj się zdaniem innych. Mama, która radzi Ci, żebyś schudnął?  Czujesz na sobie krytyczne spojrzenia współpracowników, kiedy dyszysz wbiegając po schodach…? Puść sobie Meghan Trainor i zakręć tyłeczkiem.

Jeśli w pakiecie z oponką pojawi się cellulit (paniom jest łatwiej go zgromadzić, przedstawiciele płci męskiej muszą się bardziej napocić… Albo nie napocić w sumie), który nie jest pożądany, wystarczy zmienić oświetlenie w łazience na bardziej romantyczne.

Jeżeli koniecznie chcesz się poruszać dla zdrowia, musisz pamiętać o tym, by uzupełnić po wysiłku utracone kalorie. Sam kurczak może nie wystarczyć, zalecane jest przyjęcie zwiększonej ilości węglowodanów. Z czegoś organizm musi czerpać energię, czyż nie?

Uf! To chyba wszystko. Brzuch powinien powoli z kaloryferka przekształcać się w solidny boiler. Zima się zbliża, a duża powierzchnia grzejąca jest w cenie. Musisz być gotowy na pewne niedogodności. Na początku drogi po wymarzoną oponę będzie luźno i fajnie. Potem będzie ciasno i senno. Sennie. No, szaro buro, tłuszcz pod skórą, a w głowie lekka deprecha, no ale czego się nie robi, by osiągnąć cel.

Jeśli zmienisz zdanie… Idź do trenera i powiedz, że chcesz to zgubić w tydzień. Kochają takie wyzwania.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (7)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *