Jesienna playlista z ostrym kołem w tle

 

Jesień. Chętniej chodzi się po domu na palcach, kot częściej zostawia ślady sierści na szarych dresach. Z ochotą sięgam po kawę zbożową muśniętą miodem, pamiętając, że to przecież, jak wskazuje nazwa, to wielce zakazane zboże. No trudno.

Kiedy biegacze robią życiowe rekordy  na zakończenie sezonu, ja o bieganiu ledwo myśląc, mimo że życiówki w perspektywie, wynoszę ostre z mieszkania. Biała piękność nie pasuje do jesiennej kolorystyki – raczej stanowi dla niej kontrast. Tak, ten biało-błękitny obłok tuż nad bydgoskimi chodnikami to ona. Skupiam się na tej chmurce, na radiu z każdej perspektywy, na jesiennym podjadaniu i niwelowaniu jego skutków podczas jeżdżenia w miejscu interwałów długiego czasu i w efekcie… nie mam zbyt wiele do powiedzenia.

To minie; wtedy znów znajdą się słowa, by móc w końcu wrzucić swoje trzy grosze na temat rzeczy, o których nie mam pojęcia, albo tych, o których wiem zbyt dużo. Póki co jednak korzystam z jesiennej ciszy w głowie i bloga wypełniam tylko efektem ponownego zafixowania się głowy ostrokołową tematyką. Oto garść utworów, które, ujęte w najróżniejszych listach „fixed gear”, dosładzają mi tę rzeczoną zbożówkę.

<

 

 

A Ty czego słuchasz jesienią?

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *