Lody nie tuczą. A ja jestem mistrzem w pływaniu

 

– Przypałem cię ostatnio na jedzeniu lodów! – powiedział z błyskiem w oku, zawieszając miękki, granatowy ręczniczek na kierownicy tomahawka.
– Ha, zgadza się – odparłam z uśmiechem, przypominając sobie, jak przed jednym z wyjazdów zwiększyłam swoje szanse na objawy choroby lokomocyjnej za sprawą kokosowej łopatki/gałki.
– Ale nie martw się. Teraz mówią, że lody nie tuczą.

 

Taa. Wręcz oddycham z ulgą.

Wszyscy smakosze zimnych deserów poczęli ostatnio oddychać z ulgą dzięki odświeżonemu już kolejny raz newsowi, że od lodów nie można utyć. Autorom tekstów na najbardziej klikalnych portalach z pomocą przyszło coś, co na pewno sprawiało im kłopoty w liceum: przedmioty ścisłe. Wykorzystanie królowej nauk i jej podobnych ma udowodnić, że temperatura lodów wymaga od organizmu większego zużycia energii na ogrzanie żołądka po ich spożyciu. Tym samym zużywamy kalorie, bilans między kalorami spożytymi a wydatkowanymi wychodzi na zero i ten sposób słodki grzeszek cudownie, zamiast w tkankę tłuszczową, wsiąka w niebyt. W najwspanialszych scenariuszach lody można spożywać co najmniej po każdym posiłku. Kto wie, skoro nie tuczą, to może i nawet odchudzają!

Cudowne uproszczenie i jakże budujące! Z miejsca pozbawiamy się wyrzutów sumienia.

Zdrowia i figury przy okazji też.

W moim patrzeniu na odżywianie się takie tezy nie mają w ogóle racji bytu. Bo jedzenie to nie matematyka i nie tylko kalorie. Choćby nawet bzdurą nie było to, że organizm spali tego loda o ładunku 200 kcal (a nie o połowę mniejszym, jak to podają niektóre serwisy), to poza liczbami jest jeszcze inna ważna sprawa: odżywczość. A jaka jest odżywczość klasycznych lodów, można przeczytać na pierwszej lepszej etykiecie.

W lodzie oblanym czekoladą z migdałami znajdziemy:

Odtworzone mleko odtłuszczone, cukier, masło kakaowe, tłuszcz roślinny, migdały, mleko w proszku odtłuszczone, syrop glukozowo-fruktozowy, tłuszcz mleczny, serwatka w proszku, miazga kakaowa, syrop glukozowy, E471 mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, E442 fosfatydy amonu, E476 polirycynooleinian poliglicerolu, E410 Mączka chleba świętojańskiego, E412 Guma guar, E407 Karagen, kawałki wanilii, aromaty, E160a karoteny.

Pysznie! Syropy i karagen. Załóżmy nawet, że to Cię nie utuczy. Ale jak ma się do zdrowego odżywiania?

Oczywiście, że można wybrać mniejsze zło. Zjeść lody naturalne, bez polewy i innych dodatków. Nie ma jednak co się oszukiwać, że to jakaś cudowna słodycz, a organizm nie zostanie zaskoczony olbrzymią ilością cukru, że nie będzie wyrzutu insuliny i późniejszego spadku energii, a gratisowo skierowania nadmiaru cukru do tkanki tłuszczowej. Jeśli bardzo trzymasz się dobrej drogi żywieniowej, wybierzesz sorbety albo zrobisz je sam, by mieć pewność, że połowę ich zawartości nie stanowi „cichy zabójca”. Wtedy będzie to lód bardziej odżywczy niż niejeden kartonowy sok, stojący na półce supermarketu.

Przedzierając się przez gąszcz informacji trzeba pozostać świadomym.

Lody nie tuczą tak, jak ja jestem mistrzynią Polski w pływaniu synchronicznym.

Fot. William Murphy

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *