Magiczna piątka. Twój pierwszy skład

– I jak tam, graliście wczoraj w planszówki?

– Mieliśmy, ale… spontanicznie poszliśmy na siłownię.

Po tym „wyznaniu” obie wybuchnęłyśmy śmiechem – takie słowa rzadko można usłyszeć w redakcji, a już na pewno nie z ust M. Do niedawna sama przyznawała, że z aktywnością fizyczną jej nie po drodze. Wszystko zmieniło się po spontanicznym zboczeniu z trasy, by odwiedzić siłownię.

Przygoda trwa już miesiąc i… w żadnym razie nie przestawaj!!!

 Motywacja

Wspominając potem nasze rozmowy i patrząc szerzej na źródła swoich własnych chęci/niechęci przekonałam się, że to nie wizja zbliżającego półmaratonu, posty sponsorowane na fejsbuku czy kolejny fit-blog daje mi tę pozytywną motywację na najbliższy czas. Może nawet ten negatywny odcień motywacji, o którym kiedyś wspominałam, nie działa ostatnio tak mocno. Znowu okazało się, jak ważne jest otoczenie.

Chciałam pokusić się o proste porównanie człowieka do rośliny wzrastającej dzięki nawozowi, którym są świetni ludzie w środowisku. Mając jednak na uwadze, jak długo jest w stanie przeżyć roślina pod moją opieką – daruję sobie. Wizualizujcie na własną rękę.

Środowisko nie jest jednorazowym zastrzykiem nawozu, ale czymś, czego oddziaływanie na nas widzimy w szerszej perspektywie.

Mówią, że jesteśmy średnią pięciu osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Jak nietrudno się domyślić, kiedy dorastamy, nasza średnia ma różne składowe. Z upływem lat czerpiesz trochę mniej od mamy, a więcej od kumpla z pracy – z nim siedzisz 8 godzin dziennie, a mamę widujesz w niedzielę (choć i tak złapiesz się na tym, jak bardzo ją naśladujesz). Potem ogromny wpływ na to, jak egzystujesz, ma Twoja żona, mąż czy inny konkubent, z którym dzielisz mieszkanie (powiało romantyzmem). Mogłabym tu powielać pierdollo na temat tego, żeby otaczać się ludźmi sukcesu i czerpać od nich strategie działania, jednak nie chcę być za mocno oderwana od rzeczywistości (a z tego co wiem, nie jesteście – jeszcze :)) – właścicielami ogromnych firm). Jednak by otaczać się tymi, którzy robią cokolwiek dobrego ze swoim życiem, napisać mogę, bo takie otoczenie jest korzystne dla każdego: obojętnie, czy skanuje towary w biedronce, prowadzi zajęcia czy wypisuje recepty.

Wracając do mieszkania i zastając codziennie ten sam obrazek w postaci leniwej buły na kanapie albo osoby gotowej zadręczyć Cię swoją fatalną pracą, prędzej dostrzeżesz minusy we własnych działaniach niż zapiszesz się na dodatkowy kurs. Kto będzie Ci powtarzał, że aby do czegoś dojść, trzeba mieć bogatych rodziców… powinien mieć już dawno spakowane walizki. No i dwa razy ciężej będzie Ci utrzymać dobre nawyki żywieniowe przy kimś, kto codziennie odwiedza fast food.

Sam też jesteś otoczeniem dla kogoś. Jakie to miłe – nieświadomie nawet być dla kogoś wsparciem, natchnieniem. Zawodnikiem w jego mentalnej drużynie. Być jednym z tej piątki, która gra w pierwszym składzie.

 

***

Kiedy widzę, jak M. jara się siłownią, sama mam chęć postękać przy ciężarach.

Kiedy inne M. zatapia się swoich programach, dostaję dawkę skupienia i mam większą motywację do pisania, albo co więcej: do uczenia się nowych rzeczy.

Kiedy K. dwudziesty raz odmawia czegoś słodkiego, wiem, że można doprowadzić do stanu, w którym nie ma się chęci dodatkowo osładzać sobie życia.

Kiedy inne K. robi kolejną życiówkę, z większą nadzieją patrzę na swoje postanowienia.

***

Życzę Ci samych świetnych piątek. Godnych do wystawienia na każdy mecz.

 

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *