Dziesięć lat od matury. O okolicznościach

  Ekspresję i poziom energii życiowej w ostatni piątek miałam takie, że niejeden by stwierdził, iż nadeszły te magiczne dni w miesiącu… Niestety, gorzej: to obniżona podaż węglowodanów. I w taki dzień mnie olśniło, że 10 lat temu, w te pierwsze majowe dni, pisałam maturę. Matura jak matura, na tę chwilę pamiętam tylko dość głośne…

Postanowienia noworoczne. Uważaj, bo świat może Ci sprzyjać…

  Początek roku zwykle związany jest z mocnym startem. Takim z wysokiego C. Z pierdolnięciem, chciałoby się rzec. Bardzo do serca wziął sobie to mój podróżniczy samochód vel Czołg i już pierwszego stycznia popołudniu pokazał mi, co noworoczne wysokie C oznacza. Jak się domyślacie, skąd jak skąd, ale ze strony auta pierdolnięcia nie chce się…

2017. Jedyny komentarz, na jaki mnie stać

    Za każdym razem, kiedy po dłuższym czasie niepisania zjawiam się na blogu, czuję się trochę jak niezapowiedziany gość. Teoretycznie towarzyszy mi nuta ekscytacji, ale przeważa pewne zakłopotanie i myśl, że na pewno pojawiłam się nie w porę. W końcu kiedyś takie wizyty, czynione znienacka, były czymś naturalnym. Teraz raczej prosi się o odwiedziny,…

Chcę mieć mniej, cz I.

    Nie czytałam (jeszcze) żadnej książki o minimalizmie. Nie potrafię podać jego definicji, a już na pewno nie jestem kimś, kto to praktykuje na co dzień. Odstrasza mnie ostatnio każde ekstremum, więc daleko mi do picia z jednego kubka przez resztę życia – nie wiedziałabym, czy wybrać ten z napisem „Kobieta sukcesu” czy „You…

Pozwólmy ludziom na złość

  Majówka może nie zachwycała pogodą i najbardziej cieszyła tych, którzy nie wzięli urlopu, ale faktem pozostaje to, iż nadeszła wiosna. Pączki na drzewach, parki zielone, dłuższe dni, krzyki dzieciaków na podwórkach, festiwale bliżej niż dalej. Brzmi jak radość życia, no nie? I chuj, i nie. W natłoku ogromnego stresu, który ostatnio przeżywałam, spadła na…

Szczęśliwie przegrywam z inspiracjami

  Kiszonki zamiast wołowiny po bungurdzku, pamiętniczek na instagramie zamiast kadrów chwytających za serca tłumy, maźnięcie rzęs tuszem, a nie konturowanie twarzy… Witajcie w moim życiu, które w tak zaawansowany sposób korzysta z inspiracji podsuwanych mu co chwilę pod nos.    JEDZENIE Zacznijmy od bardziej przyziemnej i naturalnej sprawy, jaką jest pałaszowanie. Jak wiadomo, obecnie…

Czego nie postanawiam na 2017 rok

  Aaaaa, 2017!!! Pod koniec roku będę mówić trzema językami, ważyć 70 kg i trzy razy wypocznę na egzotycznych wakacjach! Oh, wait… Zastanów się raczej, czego nie postanawiać. Życiówek Sprawa sygnalizowana na tym blogu tyle razy, że aż samej nie chce mi się już tym pisać, a co dopiero Wam czytać. Zamiast tego: rolowanie, regeneracja,…

2016 żegnam bez żalu

  2016 miał być dla mnie jednym z najlepszych, tak zakładałam rok temu. Bazą mojej zajebistości miały być życiówki, które dadzą mi formę, utrzymają figurę i regularność bloga. Tak… Zapraszam na wycieczkę osobistą. Już w kwietniu w Poznaniu okazało się, że do biegowej świetności mi bardzo daleko, a aby powtórzyć rezultat z 2013 roku musiałabym…

Sielanka z kilkoma pasjami na głowie

  Bardzo lubimy skupiać się na tym, czego nie mamy. Żyjąc w świetnym związku  naszą uwagę przykuwa brak wymarzonej pracy, a wracając po ośmiu godzinach do pustego domu raczej smutno nam, że nie mamy komu opowiedzieć jak to w całej firmie padł dziś system. Mający przyzwoitą pracę i cudowną Osobę Do Gotowania bez problemu znajdą…

Autosabotaż

  – Wiesz, że półtora miesiąca nie pisałam na bloga? – Co?! – No nie pisałam. Bo jak siadałam do tego, to myślałam, że każdy pomysł na tekst jest głupi. – O. Szkoda, że nie mówiłaś. Zostałabyś skrzyczana i pisałabyś na te głupie tematy.   Prawdopodobnie próbowaliście kiedyś pokonać nieznaną trasę na drugi koniec Polski,…