My, którzy nie lubimy pomidorów

 

Jak poczuć się wyjątkowym? Powiedz komuś, że nie lubisz pomidorów.

„Coo, ale jak to nie lubisz pomidorów?”
„Ojej, w sałatce są… Zapomniałam, że nie lubisz!”
„Ale pomidorówkę to zjesz, nie?”

Jeśli ktoś z Was choć raz słyszał takie pytania i wykrzyknienia, niechaj się rozgości.

Nie muszę zbyt wiele opowiadać, bo wiecie o co chodzi. Ten zapach, ta konsystencja, rozpadanie się na kanapce – pomidory nas nie pociągają. Do tego kilka uwag z ust uwielbiaczy pomidorów, że jakim prawem w takim razie ośmielasz się jeść spaghetti oraz zupę pomidorową i uraz do tego warzywa (okej, owocu) gotowy. Odkąd zaczęłam interesować się tym, co zjadam, niechęć do pomidorów związana była z małym smutkiem, bo on ma przecież tyle wartości odżywczych. Antyoksydanty, potas…

Co robić, co robić?

Tadaaam! Pomidorowy sok.

Kilkanaście lat temu go posmakowałam i wydawał mi się uboższą wersją ukochanej pomidorowej, w dodatku zimną. Sens picia zimnej zupy jest dla mnie tak wielki jak przebiegnięcie kilkunastu kilometrów na dzień przed maratonem: można, ale po co? Oczywiście starzejemy się dorastamy, zmieniają nam się smaki, a ja któregoś wieczoru bardzo miałam na coś ochotę. Do jedzenia. Jasne, na czekoladę i lody, ale jako że nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie dla trzustki, a co dopiero dla bioder (yyy, odwrotnie), wzięłam łyk akurat dostępnego soku pomidorowego.

Reszty historii pewnie się domyślacie. Jupi, mamy to!

Podobno nie można oczekiwać, że coś będzie zrobione dobrze, tanio i szybko. Niektórzy mają również trudności ze znalezieniem czegoś, co będzie tanie, dobre i… zdrowe. A tu eureka, pomidorowy sok.

Jak dla mnie – jest tani. 1L za 1,99 zł – tak udaje mi się kupować najtaniej. Oczywiście różne firmy wołają inne kwoty. By kupić małą butelkę trzeba mieć w kieszeni od 1,30 zł do 2 zł, choć tu też trzeba brać pod uwagę, że czasem trzeba dopłacić za logo na etykiecie.

Dobry. Nie ma w sobie tego charakterystycznego smaku świeżego pomidora, który jest nie do zniesienia dla osób nielubiących czerwonego warzywa (pozwólcie, że zostanę już przy nazwie potocznej). Nadal przypomina mi zimną zupę, ale nie jest to już tak zniechęcające jak kiedyś

Zdrowy. Przede wszystkim w oczy rzuca się krótki skład. 90%-100% z zagęszczonego soku pomidorowego (żywieniowych nazi typu Beata Pawlikowska należy ostrzec, że to zagęszczony sok, a nie świeżo wyciśnięty miąższ), do tego sól, sporadycznie woda i to wszystko. Jak znajdziesz w składzie cukier, odłóż na półkę czym prędzej. Bo co spożywać coś, co jest sztucznie dosładzane, jeśli tej słodyczy i tak nie odczujemy zbyt mocno?

Poza tym sok jest gęsty i sycący, więc na zawsze pozbyłam się dylematu co zrobić, jeśli jestem głodna, a to nie czas na większy posiłek i w dodatku nie mam przygotowanego nic do przekąszenia. Jest również idealny dla osób, które nałogowo liczą kalorie. 100 ml = 17 kcal, a w tym witaminy, minerały  i sód.

No, to czas łyknąć. Znacie ciekawe sposoby na przyrządzenie pomidora? Wiecie, tak żeby nie było czuć jego oryginalnego smaku<uśmiech>.

Autor zdjęcia: Pedro Fernandez

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (4)

  1. Ja od dziecka nie przepadam za pomidorami :) Co prawda od kilku lat już je jem, ale raczej ze względu na zdrowie, a nie przez walory smakowe :( A pomidorową bardzo lubię :D i keczup….

    1. Mnie też przekonuje tylko „zawartość” pomidora. Ale odkąd posmakowałam oliwek, jest coś, czego nie lubię bardziej niż pomidorów. :D
      Keczup jest niestety napakowany cukrem, dlatego omijam, ale nie dziwi mnie, że lubisz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *