Na mydle daleko nie dobiegniesz…

Dzisiaj mam dla Was internetowe śmieszki z tej bardziej „fit” części sieci. Zwykle unikam zarzucania bloga linkami do innych treści – jeśli nie mam weny, to po prostu nie mam weny i nic nie dodaję, zamiast udawać, że oto stworzyłam kolejny wpis.

Tym razem zrobiłam wyjątek, gdyż mam przeczucie, że zapewnię Wam choć chwilową dawkę rozrywki. Spędzając w internecie czas w pracy i często po pracy, chcąc nie chcąc natykam się na dość osobliwe zjawiska. Poniższe trzy sprawy w ostatnim czasie nieco mnie zaintrygowały, by nie powiedzieć, że obezwładniły na kilka sekund.

Odbija się bąbelkami

Festiwal dziwnych newsów zaczynamy od wiadomości ze strony Festiwal Biegowy, gdzie donoszą, że podczas maratonu w Qingyuan trzeba było interweniować aż 12 000 razy. Zdziwieni liczbą? Chyba jeszcze bardziej zaskoczy Was fakt, że przyczyną większości medycznych działań było zetknięcie się zawodników z mydłem. Cóż, kontakty ze środkami czystości powinny być normalnością, ale dopiero po przebyciu 42 kilometrów, a nie podczas biegu. I to nie drogą doustną… W pakiecie startowym znalazło się mydło, które miało opakowanie do złudzenia przypominające produkt spożywczy. To z kolei zmyliło uczestników, którzy potraktowali je jako żel energetyczny.

Smacznego.

Biegnijmy dalej

 

Nareszcie Pepsi zainteresowało się troską o zdrowie konsumentów. Co tu dużo komentować, sprawdźcie sami tutaj.

Aby ułatwić sobie zadanie, najpierw wypijamy zawartość (może by zapić to mydło?), a dopiero potem zaczynamy trening. Z pełną butelką może być trochę za ciężko.

 

„Gorset wyszczuplający do treningów talii”

Kąsek na koniec, smaczniejszy pewnie niż mydło na biegu w Chinach. Otóż gorsetów nie stosujemy już tylko po to, by błysnąć osą na własnym ślubie, ale również, by być – wzorem Kardashianek i innych specjalistek od treningu siłowego – adresatkami zazdrosnych spojrzeń na siłowni. W końcu 60 cm w talii piechotą nie chodzi, musi być wyrobione na siłowni. Czy tam w sklepie internetowym.

Nie linkuję do tego, klauzula sumienia mi nie pozwala. Nie znam się, mi to pachnie skrajnymi zachowaniami dążących do perfekcji kobiet i pogniecionymi jelitami. Ale wieje też nadzieją: może niedługo ktoś wymyśli pas na korygowanie drugiej brody?

Ja się muszę wylogować…

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *