Najlepsze zajęcia? Dla początkujących

Na szkoleniu podstawowym Master zadał pytanie: kto powinien prowadzić zajęcia dla początkujących? Odpowiedź brzmiała: najbardziej wyszkolony instruktor. Wydało mi się to nielogiczne, skoro na podstawowym kursie uczestnicy dowiadują się tylko, jak konstruować lekcje dla niezaawansowanych i tylko takie mogą/powinni prowadzić po szkoleniu basic. Później pojęłam, o co chodzi.

Po pierwszym szkoleniu mamy w sobie wspaniały stan: ambicję połączoną z podekscytowaniem, moc do działania, nieskończone pomysły. Łatwo się w tym wszystkim pogubić, chcąc dać od siebie jak najlepiej i jak najwięcej.

Osoby, które przychodzą pierwszy raz na zajęcia, niekoniecznie chcą tego „jak najwięcej”. Nie powinny schodzić z roweru ze spojrzeniem mówiącym „pierwszy i ostatni raz!”. Tutaj potrzeba dojrzałości instruktora, a tę zdobywa się oczywiście na bazie własnego doświadczenia i wielu obserwacji. I tak właśnie doszłam do tego, o co chodzi z wnioskiem, że najlepszym instruktorem dla początkujących jest ten najlepiej wyszkolony. Ambicja takiego prowadzącego wygląda trochę inaczej niż tego, który zaczyna. Mało kto może na tę ambicję wjechać.

Ostatnio stwierdziłam, że gdyby można było się specjalizować w poziomach zajęć, na pewno wzięłabym nauczanie wczesnoszkolne te początkowe. Emocje sięgające zenitu na zajęciach dla zaawansowanych to czasem niemożliwa do opisania sprawa, jednak wciąż bliżej mi do grup początkujących. Wprowadzanie nowych osób w ten świat to magia. Nie chodzi o to, że za najbardziej podniecające w zajęciach uważam prezentowanie pracy koła zamachowego i użyteczności hamulca. Uwielbiam te początkowe lęki, które potem przeradzają się w chęci i zadowolenie. Te niepewne spojrzenia, dopytywanie się o szczegóły, pierwsze emocje w kontakcie z tym wyczynowo wyglądającym sprzętem. Lubię teksty w stylu „ale się wkręciłem!” czy „jadę samochodem i jak w radiu słyszę niektóre piosenki to się zastanawiam, czy się nadadzą na rower”. Wreszcie miło jest obserwować postępy: czasem nawet się nie obejrzę, a uczestnik ma już odwagę dogrzać koło do czerwoności.

Skonstruowanie zajęć dla początkujących wymaga wbrew pozorom więcej wysiłku, bo do wszystkiego trzeba podejść bardzo minimalistycznie. Czerpie się z podstawowych technik i prędkości nie wykraczających ponad przeciętną. Ale, ale. To tak samo jak w kuchni: im więcej rzeczy trzeba wykluczyć z diety, tym lepiej i więcej robi się z tego, co jest dopuszczalne.

Zajęcia z serii „easy” są bardzo ważne, bo to od nich zależy, czy ktoś przyjdzie drugi i kolejny raz. Wielu instruktorów, z którymi miałam okazję rozmawiać, nie przepada za zajęciami wprowadzającymi i unika nich. Szkoda, bo granica między pierwszym a ostatnim (o ile taki istnieje) poziomem jest bardzo cienka. Postępy w Indoor Cyclingu robi się niesamowicie szybko, jeśli pracuje się regularnie. To od początkujących grup zaczyna się tworzenie najlepszych rowerowych ekip, które potem dają prowadzącemu moc do działania!

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *