Najlepszy pomysł na prezent jest w Tobie

Jemu nie kupuj bielizny z „zabawnymi” napisami, jej nie wręczaj garnków ani kremu przeciwzmarszczkowego. Prezenty zaplanuj odpowiednio wcześniej, dolicz do całego przedsięwzięcia czas wysyłki i pracochłonne pakowanie. Ach, tak… zawsze możesz kupić torebkę. Zaoszczędzić czas. I wysiłek. O tak, znowu bez wysiłku.

Dajmy już z tym spokój. Barszcz gotowany na pomysłach na prezenty, z kartami podarunkowymi i nietrafionymi perfumami właśnie wykipiał.

DLA NICH

Wrócisz do domu wcześniej niż zwykle. Może pomarudzisz przy wieszaniu czystych firanek, ale potem radością wetkniesz czubek na choinkę. Bo Twój syn tam nie sięga. Jeszcze. Doskonale wie jednak, jak poruszać się w przestrzeni tak łatwo dostępnej i zarazem kolorowej. Pod najniższą gałęzią drzewka czeka to, co najlepsze. Zaraz po ramionach taty, rzecz jasna.

Jeśli choć raz w czasie tych dni pomyślisz, że następnym razem odmówisz wzięcia nadgodzin to znaczy, że poczułeś klimat świąt.

^^^

Skrępowany usiądziesz przy stole jeszcze nie swojej rodziny, siląc się na wyluzowanie i uśmiech. Cierpliwie poczekasz na temat, w którym wreszcie będziesz mógł pokazać, że córka dobrze wybrała. Potem tej córce polejesz nalewki jej babki, obrzucisz śnieżkami, sam oberwiesz jedną i dasz jej drugie rękawiczki, bo mróz. Albo parasol. Bo taki mamy klimat.

Jeśli choć raz pomyślisz, że chcesz tak spędzić kolejne święta i jeszcze następne, to znaczy, że jemioła już nie jest już tylko atrapą i pasożytem.

^^^

Wkurzali Cię, bo chciałaś iść na farmację, nie na prawo, bo Twoje poglądy skręcają bardziej w lewo niż ichne, bo nie lubili Twojego pierwszego Stefana i wciąż marudzą, że nie nosisz czapki. Z głęboko skrywanym fochem wejdziesz na kolację, obiecując sobie, że wyjdziesz po pierwszym kawałku ciasta. W końcu jednak przystaniesz w pokoju swojego dzieciństwa, wspomnisz z nią, jak szłaś do pierwszej klasy, a z nim, jak uczył Cię jeździć na łyżwach, a w zasadzie tylko Ci je założył i kazał się utrzymać w pionie.

Jeśli wyjdziesz nie po pierwszym kawałku ciasta to znaczy, że zrobiłaś komuś najlepszy prezent.


Zegarek to fajny podarek. Świeczka od biedy też. Czas, uwaga, dobre słowo i silne ramię to prezenty bezcenne


DLA SIEBIE

O tak, pójdziesz pobiegać, zrobisz nawet dwucyfrowy dystans. Tym razem wyrzucisz z głowy oczekiwania, przerośnięte ambicje, myśli o centymetrach, kilogramach. Zamiast tego, drepcząc w ulubionym dla siebie tempie, spojrzysz nieco wstecz – kiedy to wszystko się zaczęło? Co nadal skłania Cię do tego, żeby ubrać buty i zrobić te kilka kilometrów, podnieść kilka (kilkanaście? O,zgrozo!) kilogramów, kolejny raz wskoczyć na step i rozciągnąć czworogłowy. Przypomnisz sobie, gdzie byłeś kilka lat, a może kilka miesięcy temu, o ile startów mniej miałeś na koncie i jak możesz być z siebie zadowolony.

Zastanowisz się, czy ten rok właśnie tak miał wyglądać. Jeśli nie, dowiesz się od siebie, co można poprawić. Jeśli tak, w końcu sobie pogratulujesz, bo sukcesy trzeba celebrować.

Zjesz kolację wigilijną z radością, choć wciąż zaznaczasz, że Święta to niepotrzebna napinka i nic szczególnego. Przecież i tak nie wierzysz. Wysilisz się dla bliskich – choć ten jeden raz w roku, a może nawet trzy razy, bo trzy dni świąteczne? Może postanowisz, że naprawdę zrobisz wiele, żeby za rok o tej porze znowu nie wyrzucać sobie, że o kimś zapominałeś całe 365 dni?

I jedz, do cholery, ten sernik, z radością. I nie wpisuj w Google dziesięć minut po zjedzeniu: „jak spalić kalorie po świętach?”. Święta to nie kalorie. Nie spłycaj ich do jedzenia.

Wesołych Świąt.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *