fbpx

O matko…!

 

Jesień zawsze była wspaniała, ale tym razem to przesadziła. Wykopała mnie z agatocentryzmu. Co za ulga!

Ile oni pisali o ciąży i porodzie, o pierwszych dniach macierzyństwa. Ile ja czytałam… Zmarnowany czas, bo okazało się, że wszystko wiem najlepiej. Mam jakiś wbudowany panel, który ruszył na pełnych obrotach przy pierwszym zaciągnięciu się zapachem nowego życia. Potwierdzenie swojej racji dostaję najczęściej o drugiej w nocy, kiedy decybelom wreszcie udaje się spaść.

A mnie spać. Częściej niż dziecko budzi mnie myśl o przyszłości planety. Próbuję zastąpić ją ulgą, że młode ma to jeszcze głęboko gdzieś, a egzystencjalne rozmowy możemy odłożyć w czasie. A może wcale nie będzie pytało o to, czy w 2019 były już prognozy na temat świata, w którym będzie żyło? Może poczucie winy nie pozostanie dominującym uczuciem na zawsze.

Może… Może jak masz w buzi kupę, to ją wypluj, nie przełykaj… – jak śpiewa Spięty. (Nie nie, aż tak ekstremalne to zmienianie tetry nie jest).

***

Pierożek to pewnie ksywa tymczasowa, która chwilowo zdetronizowała ciążowego Bakłażana. Zbieżność z posiłkiem, który zostawiłam na sali porodowej, jest przypadkowa.

***

Wiem, że detale związane z ciałem to niepopularny temat, ale muszę zbudować tło do jednego żartu sytuacyjnego. Otóż karmienie piersią jest tak samo krainą mlekiem i miodem płynącą jak szczęśliwe są krowy, którym zabiera się mleko na czekoladę: czyli w ogóle. Mlekiem i krwią ta rzeka płynie, tego w reklamach nie zobaczysz. I gdy któryś raz skrzywiłam się przy przystawianiu młodego człowieka do piersi, mój mąż rzekł:

To kara za wszystkie źle podłączane kable USB.

Słyszysz ten dźwięk bezpiecznego usuwania sprzętu? Ja też.

Ze wszystkich zabaw świata najbardziej lubię małżeństwo z programistą. I przyjaźnie z osobami, które mówią, że z funkcji inkubatora szybko ewoluowałam do stacji dokującej.

***

Ostatnio dziecię włożyło do ust palec środkowy i serdeczny, co niektórym przywiodło na myśl gwizdanie. Jednak matka wie najlepiej. To był komunikat: hewi metal pany. Przynajmniej mam pewność, że nie zostało podmienione w szpitalu i niedługo pójdziemy w Woodstock.

***

Tak, świat wywraca się do góry nogami, ale bez przesady. Najgłębsze instynkty pozostają nietknięte: nie porzuciłam jedzenia pomidorowej na dźwięk pierwszego kwilenia dochodzącego z łóżeczka. Błahy to powód, by spojrzeć na mnie karcąco, ale pomóż mi i spróbuj. Każda matka musi zacząć trenowanie olewania takich spojrzeń jak najwcześniej.

***

Od zawsze kocham łapy ssaków. Najpiękniejsze są te, które mój organizm stworzył sam.

 

 

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

  1. Karmienie to jedna z bardziej wymagających czynności które napotkałam w macierzyństwie. Udało nam się karmić ponad 15 miesięcy, aż mąż który widział moje wieczne zmęczenie przez nocne wstawanie powiedział stop. Na początku miałam popękane brodawki, krew i ciągły ból przy każdym karmieniu. Później przeszło, a teraz widać owoce tego karmienia – podejrzewam że zwiększyła się odpornosc;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *