Ostre na trasie #2. Mustangowy Toruń

Moje sobotnie samopoczucie nie było najlepsze, a chęć na wyprawy bardzo słaba. Miałam wybór: albo poużalać się nad sobą w domu, albo w trasie. Wybrałam to drugie, przynajmniej będzie co wspominać. Zresztą skoro Szisza od rana dbała o serwisowanie roweru, to nie mogłam jej tego zrobić i nie zostawić wolnej chaty.

szisza1

Napinka Bydgoszczy na Toruń i odwrotnie od lat niezmiernie mnie bawi, choć to chyba smucić powinno – w końcu powinnam zapłakać nad losem tych, którzy nie mogą swojej życiowej uwagi poświęcić na coś wartościowego zamiast ujmować mieszkańcowi sąsiedniego grodu. Ale niech będzie, podliżę się toruniakom. Pojechałam do Was bawić się w miasto.

A tak poważnie to wiecie, że nie będę tutaj zdawać relacji, jak objadałam się pierogami i co pięknego w Toruniu, tylko jak jechało się te kilkadziesiąt kilometrów i czy warto wsiąść na rower zamiast do pociągu.

ostre-agatamusz

Otóż warto, bo trasa jest prosta dosłownie i w przenośni. Wyjeżdżając za most w Starym Fordonie, kierujemy się prosto i z tej drogi już nie zbaczamy. Nie ma na niej również dużych niespodzianek – na rozgrzewkę mały podjazd w Strzyżawie, a zaraz potem kadencja milion przed Czarnowem. Jak się na pewno domyślacie, w drugą stronę góra jest trochę bardziej problematyczna, ale skoro już robicie te kilkadziesiąt kilometrów na bajku, to pewnie i to Wam straszne nie będzie.

bydgtorun

Na co trzeba się przygotować? Jedziemy przez całą trasę poboczem (są odcinki leśne, ale bardzo krótkie), które z reguły wygląda dobrze. Hardkor robi się jakieś 10 km przed Toruniem, kiedy to można przekonać się, że i na poboczu łatano asfalt tak artystycznie, że rowerzysta ma wrażenie pokonywanie progów zwalniających. Ja od początku przygody z ostrym byłam edukowana, żeby unosić biodra nawet przy najmniejszej nierówności (cienkie oponki), to już mam to w nawyku. Kto wybiera się tam na normalnym rowerze, pewnie nie musi tak mocno uważać („górale” przeżyją to lepiej).

torunrower

Toruń punktuje natomiast za gładkie ścieżki rowerowe, a nie kostkę Bauma, po której tak często trzeba zasuwać w Bydgoszczy. Ja nie wiem… ta kostka to tańsza jest? Ładniejsza? Czy jak?

Na koniec mały bonus. Cel wizyty.

mustang

Równe 100 km w nogach, z czego 1/3 trasy to wyjazd z Bydgoszczy. No i pętelkę pod blokiem trzeba było zrobić, bo brakowało ciut do setki. Jak ktoś chce zrobić sobie zrobić pierwszy raz trzycyfrowy dystans na rowerze, to ciekawy sposób na tego typu debiut. Już myślę nad kolejną wyprawą, ale to chyba jeszcze nie czas na morze.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *