Pierwszy i pewnie ostatni tekst o piłce nożnej

Czas EURO i MŚ w Piłce Nożnej jest dla mnie bardzo trudny. Łatwo wyliczyć, że zdarza się on co dwa lata. Wtedy moje życie wręcz wywraca się do góry nogami. O ile mogę powiedzieć, że to życie w ogóle mam. 

 
Bo skradam się po kątach, podaję piwo, nie zadaję pytań. Ja, kobieta.
 
Przede wszystkim zaczynam udawać, że nie ma mnie w domu, a jeżeli już niechcący w jakikolwiek sposób objawię moją obecność, gorąco przepraszam, tłumacząc niesubordynację krzątaniem się w kuchni. Proszę o łaskę! Bo przecież jedzenie Ci robię, co byś mógł przetrwać ten trudny emocjonalnie czas. Taki swój miesięczny PMS. Wiem co czujesz, misiaczku. Nie pokazuję się więc za dużo; czasem tylko ukradkiem wychylę się z kuchni, by za Twoimi plecami oceniać w skali 1-10 urodę piłkarzy śpiewających hymn.
 
Moja empatia sprawia, że łączę się w bólu z sąsiadką. Mimo dobrego stanu ekonomicznego rodziny i szybko psujących się kondensatorów, nie mają w domu drugiego telewizora. Andżela rezygnuje oglądania ulubionej telenoweli (bo przecież nie oglądamy Discovery ani National Geographic ani TVP Kultura, tylko bełkot z Argentyny), jeżeli tylko o tej samej porze co Luicity zawody miłosne, rozterki taktyczne przeżywa Adam Nawałka. Albo Joachim sprawdza, jak tam u niego z higieną. 
 
Próbujemy sobie z Andżelą radzić, żeby nie było. Wchodzimy na portale z treścią przeznaczoną dla kobiet i wprowadzamy w życie rady, które mają dla nas specjaliści. Eksperci. Od kulinariów i psychologii. Słuchamy audycji, tych tylko dla kobiet. W końcu telewizor okupowany, to chociaż radio dostarczy wieści ze świata, który płaski jest, a nie kręci się… jak piłka… Na dźwięk tego słowa widzimy przecież tylko ciążowe brzuchy. I dostajemy prawie ciążowych mdłości.
 
Nie wiem, jak Andżela, ale ja stosuję się do wszystkich zakazów. Nie pytam, którzy to nasi, nie wnikam, czym jest spalony… tylko lecę biegiem do piekarnika sprawdzić, czy to nie mowa o kurczaku, którego – bez zaszczycenia mnie spojrzeniem – opierdoli miły mój na kolację. Modlę się, by nie połykał w trakcie gola, bo mogę nie zdążyć go zreanimować. I co ja wtedy ze sobą zrobię podczas kolejnych mistrzostw? Komu będę donosić piwo, które stanowi, wedle zaleceń, 50% zawartości lodówki? Kogo będę nie pytać i przed kim uciekać?
 
Tak wyglądam, według internetu, według utrwalanych stereotypów, podczas piłkarskich rozgrywek. 
 
Podobno wielu walczy teraz o równość… Tę podstawową możemy załapać orientując się, że facet w czasie EURO to nie bezmyślny kogut, a piłkarzom kibicuje również wiele kobiet, a nie tylko te z klikalnych galerii „Zobacz najpiękniejsze kobiety mistrzostw”.
 
Dziękując Sylwii za zdjęcie z kalkulatora, zmykam przygotowywać struny głosowe na 21:00.
Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *