Słoik szczęścia, czyli przepis na odświętną radość

Dzisiaj odkryłam sposób na wprawienie siebie w doskonały nastrój. Jest to wyjątkowe i odświętne, ponieważ można to zrobić tylko raz w roku, w ostatni jego dzień.

 W tym celu należy włączyć piosenki Abby (najlepiej ścieżkę dźwiękową z „Mamma Mia!”, ale to już wedle gustu) oraz otworzyć tak zwany słoik szczęścia.

 happy-jar1

Do „uruchomienia” takie słoika podchodziłam dość sceptycznie, wiedząc, że pewnie nie uda mi się regularnie wrzucać tam spisanych na karteczkach dobrych chwil. Nie dlatego że takie się nie zdarzają, czy że trudno mi je znaleźć, ale że będę po prostu o tym zapominać. No i cóż – zapominałam, ale i tak większość dni zostawiło po sobie pamiątkę. Cieszę się, że stać mnie było na taką regularność.

Byłam przekonana, że otworzenie tego słoika sprawi mi radość, ale nie spodziewałam się, że aż tak wielką! Myślałam, że wiele dobrych momentów jest również w mojej głowie, a więc wspominki mnie nie zaskoczą. Jakie było moje zdziwienie, gdy na  co drugą kartkę reagowałam śmiechem. W dodatku czasem udało mi się napisać coś – w mojej opinii – dowcipnego, a więc wróżę sobie dość radosne życie, skoro potrafię rozśmieszyć siebie samą. 

Patrząc na inspiracje internetowe, mój słoik nie zachwyca wyglądem. Kartki są porwane, ani trochę kolorowe, nierówne i zabazgrane niestarannie. Ale są dla mnie tak samo wartościowe,  jak gdybym pisała gęsim piórem na papirusie. 

 happy-jar3

Zachęcam do podziałania z takim słoikiem w 2016 roku. Nawet dlatego, by wyciągnąć wniosek, że najwięcej radości w życiu przynosi jedzenie, jak to było w moim przypadku. No, a ponadto ruch i  radość innych ludzi, którą udaje mi się czasem wywołać.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *