Biegnij Warszawo! Czyli bieg idealny

  Przebierając nogami na warszawskich ulicach cieszyłam się wczoraj, że jest sobie blog. Kiedy endorfiny już totalnie opanowały mój mózg, dużo radości sprawiła mi myśl, że będę miała gdzie zostawić najlepszą, choć nieżyciową, dychę życia. I że znowu będę rzygać tęczą na blogu. Co zrobisz – nic nie zrobisz. Jakie życie, taki blog! Bieganie miało…

Evolution Ride 2014 ŁÓDŹ

Na szczęście nie jestem wpływowym blogerem, wobec czego zdjęcia z kalkulatora, które tu zamieszczę dzisiaj, nie zorają mi głowy tak mocno, jak wczorajszy rock’n’roll z Pawłem Życkim załatwił moje nogi. Smutno natomiast jest uświadomić sobie, że mam zbyt ubogie słownictwo, by oddać to, czym jest Evolution Ride… Czy po tej wstępnej reklamie jest sens, bym zapraszała…

I Półmaraton Rock’n’Run w Bydgoszczy

W taką pogodę pewnie siedzicie na trawie albo wylegujecie się w zbożu, więc mam dla Was wpis, którego przewijanie nie wyczerpie ani trochę Waszych źródeł energii. Zatem smartfony w dłoń i rzućcie oczętami, jak to dzisiaj prawie sześćset osób wystartowało w wyjątkowym biegu w moim kochanym mieście. I Półmaraton Rock’n’Run Z uwagi na to, że…

Znam Spartanina! Michał opowiada o wyścigu

Uwaga! Nadeszła wiekopomna chwila. Na krótki moment miano pępka tego bloga nadaję komuś innemu niż ja. Świat jest pełen czubków. Są tacy, którzy rozwalają na łopatki swoim stylem wypowiadania się. Jeszcze inni poświęcają całą swoją energię na zajawki. Do pozytywnych czubków zaliczam też osoby, którym niestraszne jest robienie czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda…

Zaczynam nową znajomość. Przed Wami: pierzga!

Do bycia eko wciaż mi daleko, czasem otworzę od słoja wieko i westchnę: o, dobroczynna pasieko…! Yhm, przepraszam. Wracam do prozy. Do bycia eko wciąż mi daleko, acz bliżej, niż za czasów jedzenia spaghetti na obiad i poprawiania tego lodami. W weekend pogłębiałam swoje ekologiczne wtajemniczenie i postanowiłam przesiąknąć nieco klimatem miodu, masła i nalewek…

Siła, rzeźba, kondycja – wszystko w jednym treningu

Teren to taka blogowa kategoria, w której mogę Wam opowiedzieć, czym zaowocowało moje ruszenie tyłka nie tylko na własne zajęcia, ale także biegi, treningi przygotowywane przez kogoś innego, imprezy sportowe itp. Dzisiaj kilka zdań na temat treningu funkcjonalnego, na który w końcu dotarłam. Po tygodniach wymówek. Organizm od dłuższego czasu nieśmiało mi przypominał, że tęskni…

Dlaczego nie Ty?… Czyli co myśli kibic na triathlonie

Dwadzieścia stopni Celsjusza, początek lata. Lekko wczorajsza cieszę się ze świeżego górskiego powietrza i butelki gazowanej wody w płóciennym worku. Równie mocno, co stabilne źródło wodopoju, raduje mnie fakt, że to nie ja będę zmagać się za chwilę z samą sobą na „zakręcie śmierci”. Tym razem kibicuję i jestem „fotografem” (używanie lustrzanki jeszcze nie robi…