To Twój trening, nie instruktora

 

Kiedyś na fejsbuku pod postem o szkoleniu Indoor Cycling, jakaś dusza, której nieobce jest moje ulubione hasło: „nie znam się, to się wypowiem”, napisała, że „może na tym szkoleniu powinni uczyć instruktora jazdy na rowerze, a nie stania obok niego”. Zagubionej wyjaśniam, że off bike teaching nie służy do tego, żeby instruktor mógł zejść z roweru i złapać oddech albo poprawić fryzurę.

Bo to nie jest trening instruktora i on nie musi odpoczywać. To jest Twój trening, zadanie do wykonania dla całej grupy. Instruktor ma trochę więcej na głowie podczas zajęć, poza samym pedałowaniem. Między innymi skupia się na tym, żeby wszystko zrobić poprawnie, bo wie, że każdy jego błąd powieli grupa. Na prawie każdych zajęciach pojawia się ktoś, kto pierwszy raz ma styczność z takim rowerem, a więc zasłużył na to, aby mieć wszystko wyłożone od podstaw – to też rola instruktora. Jeśli prowadzący schodzi z roweru, to po to, żeby być bliżej uczestników, skorygować ewentualne błędy, a przede wszystkim zmotywować.

Sprawa nie dotyczy tylko zajęć Indoor Cycling. Niejednokrotnie słyszałam w klubowych szatniach: „nam kazał robić, a sam to patrzył tylko!”. Miał do tego pełne prawo, a wręcz obowiązek, o ile nie patrzył tępo przed siebie jak ja na fizyce w liceum albo paniom w dekolty. To Ty jesteś w tej sali numerem jeden. Instruktor już dobrze zna to, co Ci proponuje i wie, jak to zrobić dokładnie. Musi Ci to pokazać, a potem sprawdza, czy podnosisz sobie poprzeczkę. I czy przypadkiem nie marnujesz kasy, którą wydałeś na karnet. To chyba miło, że ktoś dba o Twoje pieniądze?

Znakomita większość instruktorów uwielbia swoją pracę i z radością przychodzi na zajęcia. Jednak jeśli zauważysz, że prowadzący faktycznie nie angażuje się w zajęcia i ma minę mówiącą „jestem tu za karę”, zawsze możesz powiedzieć o swoich wątpliwościach. Ale jemu, a nie w szatni. Możesz usłyszeć: „No wiesz… Moja dziesiąta godzina w tygodniu…”. Wtedy spokojnie skwituj to starym przysłowiem: Każdy jest kowalem swego losu! Sam wybierał pracę, w której trzeba być cyborgiem.

Dwa zdania do zapamiętania:

1. Zajęcia w klubie fitness to trening Twój, nie instruktora.

2. Masz prawo do zajęć o dobrej jakości.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (4)

  1. I każdy na treningu jest kowalem, od którego zależy, czy wykuje coś we własnym ciele. Instruktor najczęściej ma już to za sobą.

  2. Znam tą osobę która to napisała, ale masz rację „nie znam się, to się wypowiem” .
    My wiemy, jaka to ciężka praca a uśmiech klubowiczów po zajęciach jest bezcenny ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *