Trzy dobre setki, bo setna nota

Gdybym była normalnym człowiekiem, poruszyłabym dzisiaj zwyczajny, kolejny temat. Jak siedzieć osiem godzin na tyłku nie zwariować, na przykład. Taka ze mnie ciocia dobra rada.

Ale przymierzając się do pisania zauważyłam, że ta nota będzie setną na Blogu. A że ze mnie taki sentymentalny zwierz, co to wszystkiemu nadaje symbolikę (licencja A to „kaboom!”, „Mimo wszystko” HEY! to klimat świąt, a 20 września to data pierwszych zajęć IC), to przecież nie mogę tak zostawić faktu setnej noty bez poinformowania świata o tym, że Blog będzie dalej się kulał.

No i próbowałam poinformować najbliższy świat:

– Wiesz co?! Będę pisała setną notę na blogu i muszę zrobić coś z liczbą sto!
– Sto przysiadów.

Mistrz Motywacji.

Patrzę na te różniaste teksty, które popełniłam i muszę przyznać, że się martwię. Jeśli ilość lajków można przełożyć na zainteresowanie tematem, to interesują Was najbardziej notki, które nazwałabym takimi trochę wynurzeniowymi… Czyli siadam, piszę, a potem tekst dodaję z wyrzutami sumienia, że taki długi.

Wygląda na to, że czasem mogę trochę wylać na tym Blogu. No dobra, tak naprawdę nie martwi mnie to wcale. Dzięki!


W zamian podsuwam trzy fajne setki


Faktycznie, 100 przysiadów. Dla hardkorów w jeden wieczór, dla mniej zaawansowanych – w trzy, cztery albo pięć dni. Przysiady to cudowne niczym, jak to rzekła w jednej ze swoich ról Różczka, woda z Lichenia. Pośladki podniosą się już na pewno po tej setce. Jak ktoś umie sobie dobrze wkręcić, to i po dziesiątce. Ale nie ma co na niej poprzestawać.

100 gram kaszy gryczanej. Taki składnik obiadu zapewni komplet aminokwasów egzogennych, czyli tych, których nie wytworzymy sami i musimy je dostarczyć organizmom w pożywieniu. Twoja maszyna będzie zacieszać, kiedy raz zamienisz frytki na kaszę, bo oprócz tego zestawu białek, dasz jej również witaminę B, przeciwulteniacze i składniki mineralne.

100 sucharów. Nie, nie polecam czerstwego pieczywa, ani nieżytów żołądka, w trakcie których taki suchar jest jedynym w miarę znośnym pożywieniem. Sugeruję śmiech o dowolonym natężeniu, a o ten u mnie nietrudno, kiedy trafię na strony lub fan pejdże pełne różnej maści żartów. Może być zwykły dowcip językowy, może być Ilustrowany podręcznik dla młodzieży dobrze wychowanej, może być kilka newsów z ASZdziennika. Zaśmiej się! Albo rozpłacz, jak ja przedwczoraj przy tym ostatnim.

I wpadnij tu jeszcze kiedyś – podsumować ze mną kolejną setkę!

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *