Trzy filmiki motywacyjne – triathlon

 

Od kilku dni cierpię na syndromy, które można określić używanym często w moich rodzinnych stronach niemieckim słowem „reisefieber”. To ono ubiera rano strój kąpielowy w sobotę rano i idzie się pluskać. Tak, dzisiaj pierwszy raz w życiu wybrałam się z rana na basen. To świadczy tylko o jednym… Za dwa tygodnie o tej porze będę pisać tekst „Na dobę przed Bydgoszcz Triathlon”.

Nie przygotowałam dla Was zdjęciowej relacji z tego, jak poruszam się od ściany do ściany, bo sobotni poranek to nie jest dobry czas na kabaret. Postanowiłam, że przygotuję zestawienie filmów motywacyjnych dotyczących pływania, ale…

Takowe nie istnieją.

Co mnie w sumie nie dziwi. Tu nawet Internet nie pomoże.

Dlatego, równocześnie z doładowywaniem węglowodanami po porannym pływaniu, uzupełniałam mentalne baterie filmami pełnymi górnolotnych tekstów, szumów wydawanych przez rowery szosowe z karbonowymi ramami i równomiernych biegowych oddechów ludzi, którzy w nogach mają setny kilometr.

Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo te filmy są oderwane od mojej triathlonowej rzeczywistości. Na ekranie widzę, jak sama nazwa wskazuje, ludzi z żelaza, poświęcających na tę dyscyplinę (a w zasadzie trzy) każdą wolną chwilę albo wręcz całe życie. Spójrzcie tylko na ich sprzęt. Jest wyjebany w kosmos. Od kasku po same sznurowadła. A potem spójrzcie na moje ostre, błękitny strój kąpielowy za pięć dych zamiast pianki za pięćset i na najki, w których pobiegnę, bo te asicsy to pechowe jakieś, choć niby z dobrą amortyzacją. No i na ten mój dystans, który jest zaledwie ćwiartką tego, co robią oni. Mimo to określenie „triathlonista” może dotyczyć nas wszystkich.

To porównywanie amatorstwa z profesjonalizmem zapewnia mi porcję dobrego nastroju, bo uwielbiam podśmiechujki na swój temat. Jednocześnie lubię siebie jeszcze bardziej, bo zdecydowałam, że ułomności w postaci „nie umiem dobrze pływać” nie zatrzymają mnie i sprostam wyzwaniu. Lubię zaserwować sobie takie małe pranie mózgu od czasu do czasu. Nie zawsze dotyczy czegoś, co mnie bezpośrednio dotyczy (tak jak wielu z Was ma w nosie triathlon), ale bez problemu mogę sobie to przełożyć na swoje dążenia. W końcu te wszystkie motywacyjne prawdy są bardzo uniwersalne.

 

A ten film chcę obejrzeć jeszcze przed swoim startem i powiedzieć Wam tutaj, dlaczego warto.

 

 

Dobrej soboty! I trzymajcie, proszę, kciuki – za mniej niż 12 godzin drugi trening dziś, Nocny Bieg na dyszkę.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *