Tylko Cyclingowiec to zrozumie

 

Buszowanie po internetach dało mi ostatnio małą branżową rozrywkę.  Niepodzielenie się nią z Wami byłoby grzechem takim samym jak dzisiejsze poranne, pourodzinowe zapijanie sernika colą. Pikanterii temu dodaje fakt, że było to  śniadanie.

 


COŚ, CO TYLKO CYCLINGOWCY CZAJĄ


Punkt 1: Z dedykacją dla wszystkich dokręcaczy, którzy jadą na maksa już na pierwszym podjeździe, powodując łzy wzruszenia instruktora.

Punkt 2: Naprawdę widać, że się nie ma obciążenia. Robisz sobie siarę, ilekroć udajesz, że dodajesz.

Punkt 3: Prawa, lewa, prawa… Hop, hop. Na upartego przejedzie się te zajęcia bez poczucia rytmu, ale już żeby instruktor nie miał…?

Punkt 4: No ba. Niektóre pioseneczki naprawdę zachęcają do pokręcenia biodrami, a nie sztywniactwa tomahawkowego! Ale jak densić to na zumbę, sio, sio.

Punkt 5: Instruktorze, nie przeginaj. Zanucić można z raz czy dwa, ale poza tym… Prawie każdy prowadzący ma parcie na szkło i chciałby być gwiazdą, ale nie katujmy ludu.

Punkt 9: Seriously… Módlmy się. Dziwny nawyk, będący bolączką dla ogarniętych instruktorów. Nie jedźcie tą drogą…!

Punkt 13: Tak, to krążyło w necie i absolutnie nie rozumiem fenomenu tego filmu i zajęć tego typu, no ale sztywniakiem jestem, a nie fristajlowcem. Aż mi siebie żaaal.

Punkt 14: Może jednak ktoś zna metodę, by cudownie i ponętnie wyglądać, rozpoczynając lub kończąc użytkowanie roweru? Czy to trzeba może na pole dance najpierw pochodzić? Albo obuwie mieć bardziej eleganckie? Kurczę, nie jarają mnie szpilki spd, a może dałyby +10 do rowerowej elegancji…

Autor tych punktów zapomniał jeszcze o jednym fakcie – o wszystkich piosenkach, które zaczyna się kojarzyć z daną techniką albo wręcz każdy utwór analizuje się pod względem jego struktury…

 

Źródło fotki: klik

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *