Utopić rower – potliwość a spalanie

Poziom mokrości koszulki zwykle nie przekłada się bezpośrednio na liczbę utraconych kalorii. Tym, którzy są przekonani, że tak jest, zaleciłabym zaprzestanie czytania motywujących metafor w stylu „pot to płacz tłuszczu” – rozczarowanie będzie mniejsze. Gdyby faktycznie solidne spocenie się gwarantowało mniej centymetrów w pasie, już dawno ocierałabym się o anoreksję… ale nie tylko o tym, jak jest ślisko pod moim rowerem, chcę Ci dzisiaj powiedzieć.

Kto nie widział osób, które ważą się przed treningiem i bezpośrednio po, chyba chodził do klubu, gdzie nie ma wagi w szatni. Cyferki władają życiem, zwłaszcza kobiet: i chociaż złośliwi panowie stwierdzą, że najbardziej interesujemy się stanem konta partnera, to prawda jest nieco inna. Najbardziej interesuje nas pojemność silników Waszych samochodów… Dobra, koniec sucharów. Dla większości przedstawicielek płci pięknej nadal najważniejsza jest waga. Najprostszym sposobem nagięcia jej (w dół) jest właśnie stanięcie na wagę po wycisku. O, jest mniej! Schudłam?

Jasne, że nie. Straciłaś wodę.

To, jak spocisz się na przykład na Indoor Cyclingu, zależy od kilku czynników. Przede wszystkim od tego, do jakiej temperatury podgrzejesz swój wewnętrzny piec. Od tego, jaki klimat panuje na sali: wentylacja, zagęszczenie, powierzchnia w metrach kwadratowych i te sprawy (hmm, może ktoś wymyśli jakiś wzór na to?). Poza tym, jeśli danego dnia często sięgałaś po wodę (proszę nie dodawać polskich znaków), to też możesz zauważyć wzmożoną jej utratę podczas wieczornego pedałowania. Wyższa temperatura ciała może i oznacza wyższy poziom procesów spalania tłuszczu – tak działają termogeniki –  ale to nie znaczy, że dodatkowa warstwa odzieży jest receptą na stracenie więcej kilogramów w skali tygodnia i zdziałasz tak więcej, niż gdybyś ćwiczyła w stroju kąpielowym. Co najwyżej będzie więcej do wyżymania.

Uwaga również na różne pasy neoprenowe. O ile są wygodne, to jeszcze pół biedy, ale męczyć się podwójnie (raz, że wysiłek, a dwa, że coś uwiera tu i ówdzie) w imię tracenia samej wody to już gruba przesada. Skóra po treningu w takim odzieniu jest gładsza, może i jej napięcie minimalnie się poprawia, ale ze spalaniem tłuszczu nie ma to wiele wspólnego. Nie trzeba też zazdrościć mi, że po treningu nie ma suchego miejsca na moim wysiłkowym uniformie – nie zliczę, ile razy odpowiadałam „spalacze? Niee, nie biorę nic”. U mnie to naturalne. Także chillout! Czysta dieta, regularny trening, sen –  niech to Cię interesuje najbardziej.

Kto koniecznie potrzebuje poprawić sobie samopoczucie, niechaj wskakuje na wagę po zajęciach o wysokiej potintensywności. Ale myślenie, że tak zdobyte -0,5kg uprawnia go do pożarcia batonikowej tablicy Mendelejewa to pierwszy krok do „cooo?! Ale jak to?!” przy kolejnym ważeniu.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *