Wielkanoc: kolejna okazja, by sprawdzić głowę

 

Bynajmniej nie jest to tekst zachęcający do zrobienia badań pod kątem chorób psychicznych.

Cieszę się, że wciąż dziwię się światu, a odkąd przestałam pozwalać, by fit fanpejdże zanieczyszczały mi fejsa, to nawet rzadko się zniesmaczam. To zdziwienie przybiera jednak różne odcienie – przed świętami trochę ciemniejsze, bo jak na tacy mam podane zjawiska, które momentalnie powodują u mnie uniesienie brwi.

Wśród komercyjnych tekstów, porad i jajeczek znowu będzie można się doskonale sprawdzić.

Z WIARY

Jednym z najlepszych tekstów, jaki przeczytałam w ostatnim miesiącu, był ten o umiarkowanej wierze, popełniony przez Kamila. Zgadzam się. Dodam tylko, że jeśli ktoś naprawdę uważa się za chrześcijanina, praktykuje, jest blisko Boga i tak dalej, to naprawdę dla niego priorytetem jest duchowe przeżycie świąt, a nie fakt, że w kaufie są tańsze jajka niż w biedronce i w ogóle do której czynny jest osiedlowy, jakbym ze szwagrem chciał skoczyć po flachę?

Wskazówka: spowiedź wielkanocna prowadzona jest wręcz hurtowo. Zdążysz. Tylko nie oczekuj terapii, bo wielu – tak jak Ty – wpadnie na ten pomysł na ostatnią chwilę i będziesz załatwiony bardzo szybko. Odpukać.

Z RELACJI MIĘDZYLUDZKICH

Z poprzednim punktem mocno związane jest utrzymanie uduchowienia świątecznego również w szerszym gronie rodziny. To doskonała okazja, by sprawdzić, czy wciąż się przejmujesz, że babcia siódmy raz w tym roku zapyta, kiedy znajdziesz sobie kawalera, bo dwadzieścia dwa lata to już czas na drugie dziecko. Czyli, czy nauczyłaś się patrzeć już z dystansem na coś, czego i tak nie możesz zmienić.

Wskazówka: babcia się martwi i tylko tak to traktuj. Będziesz zdrowsza.

Z SAMODZIELNEGO MYŚLENIA

Coś się w mediach musi sprzedawać, a oprócz sensacji, krwi i seksualności najczęściej w kiepskim wydaniu, odbiorców (podobno) interesuje to, jak się nie obeżreć (nie bójmy się tego słowa! Przejeść brzmi zbyt łagodnie) podczas wielkanocnego śniadania i nie zdziwić w poświąteczny wtorek, że dojadanie wielkanocnych ciast skończyło się niedopiętymi spodniami.

Ustalmy jedno: jeśli ktoś „się odchudza”, to pilnuje tego, by nie zaprzepaścić pracy w trzy dni. Zresztą, jakie znowu „zaprzepaścić”: nawet jeżeli człek postawił na dyspensę, nie trwa ona przecież tygodnia (oby). O co ten krzyk? Bardziej prawdopodobne jest pogorszone samopoczucie i wzdęty brzuch niż solidne przytycie.

Wskazówka: Bieganie albo jazda na rowerze (może BRA?) dotlenia także mózg, a więc dla czystości myśli i lepszego trawienia można zrobić sobie sportowe święta.

No i jajka. Jajka są spoko. Nie gadaj ziomkom o cholesterolu. Wszystkiego dobrego!

Źródło zdjęcia: klik

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *