Wiosenne przesilenie nie istnieje

 

… dla ludzi szczęśliwych.

Choć źródło wiedzy wszelakiej chce mi uświadomić, że mam na co zrzucić podły nastrój, brak energii, sił i uśmiechu, a także potrafi to nazwać fachowo („syndrom zmęczena wiosennego”), ja w takie teorie nie wierzę.

Ty możesz wierzyć i szanuję to.

Możesz powiedzieć, że całą zimę rozwijasz się aż miło kłaść się spać po solidnie przepracowanym dniu, a wraz z nadejściem wyższych temperatur i ukazaniem się promieni słonecznych chęć do życia opada Ci jak mi głowa, gdy słyszę „A to będziemy jechać na siedząco?”

Ja odpowiem, że przez kilkadziesiąt dni miałam wrażenie, że wstaję w nocy i w nocy wychodzę z pracy. Marzłam, nie mogłam wyjść spocona z zajęć na dwór bez ryzyka spędzenia kolejnych dni z nosem w domowych miksturach na przeziębienie, a ubierając kozaki słałam tęskne spojrzenia w stronę białych podartych conversów.

I teraz, kiedy latam w trampkach, zdejmuję kurtkę i mrużę oczy przez słońce, ostrokołczan wyjechał na trasę, ale chodzę czasem niedospana i zakatarzona, mam sobie wmówić, że to przesilenie wiosenne?

Może i spojrzałabym bardziej przychylnie na tę coroczną dziwną dolegliwość, którą tłumaczymy sobie brak chęci do działania i potrzebę  zjedzenia nutelli po każdym posiłku, ale ostatecznie powstrzymały mnie przed tym porady podawane przez tak zwanych specjalistów, którzy podobno wiedzą, jak sobie pomóc w takim czasie.


Otóż trzeba (weźcie oddech, nadchodzi odkrycie): dobrze się odżywiać, spać odpowiednią ilość godzin i uprawiać aktywność fizyczną!


Ku zaskoczeniu wszystkich: połowa ludzkości, jeśli wprowadzi w życie takie nawyki, odczuje znaczną poprawę samopoczucia! Innym wystarczy dołożenie do tego zmiany pracy albo wyprowadzenie się z obecnego miejsca zamieszkania i już nabiorą wiatru w żagle, bo okaże się, że ich zwyczajnie coś w życiu uwierało. I to nie była wiosna.

[Może się okazać, że wiosenne przesilenie prędzej nazywało się jesienną deprechą, a tu już potrzeba specjalisty. I to niekoniecznie takiego, który zaleci witaminy w tabletkach od firmy, z którą ostatnio współpracuje].


Zanim kolejny raz stwierdzisz, że boli Cię wiosna, zatroszcz się o siebie


Stres to stres, a nie wiosenne przesilenie. Zła dieta to zła dieta, a nie wiosenne przesilenie.

Nie masz chęci do życia, bo śpisz 4 godziny na dobę, a nie dlatego że przyroda się budzi do życia.

Wolisz zostać w łóżku i nie emocjonujesz się tym, co przyniesie dzień? I temu ma być winna wiosna, która dopiero się rozwija?

Ciekawe, czy kiedy zakochasz się w środku marca, odczujesz jakiekolwiek objawy tego całego syndromu?

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *