Wszystkie rzeczy, które robię źle

 

Szukam porady w Internecie i w mig przekonuję się, że całe życie robię źle. Wszystko. Żyję źle, a każdy odkrył już prawdziwy sens przede mną. Na szczęście na horyzoncie jest ratunek!

Wyglądam na niereformowalną, aż im mnie żal. Yerbę zalewam wodą za zimną, a szampon z włosów spłukuję za ciepłą. Jedzenie mrożę w nie takim pojemniku jak się powinno, maseczkę na twarz kładę o złej godzinie… Nie mówiąc o tym, że ostatnio kupiona sukienka, według wszelkich poradników, nie pasuje do mojej figury. Przeze mnie kot najpewniej robi kupy do nie takiego żwirku jaki służy poduszkom na jego łapach – czy to stąd jego poranna nadpobudliwość?

Białko z węglami mam łączyć, czy nie łączyć? Lepiej cardio, lepiej tabata, sztanga, czy wszystko na raz? Nie ma, że „zależy”! Trzy sapnięcia dzielą mnie od szaleństwa, bo zamiast skupić się na ćwiczeniu myślę, czym to będzie skutkować i czy na pewno czymś dobrym. Aha, a jak z tym kolejnym biegiem, negative czy positive split?

A Ty? Wcale nie lepiej. Przed chwilą dowiedziałeś się, że źle zarządzasz sobą w czasie, a gorzka brukselka to Twoje niedociągnięcie. Na dokładkę, po jednym kliknięciu, powitano Cię w medialnej otchłani parentingu. I wiesz już, że to cud: Twoje dziecko już takie duże i bez uszczerbku na zdrowiu, po tych wszystkich chwilach z zabawkami nie TEJ firmy…

Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash

Samodzielne myślenie dostępne od zaraz

To dla mojego dobra, dzięki temu tak wiele przedmiotów użyję lepiej! Maseczki obdarzą twarz wszystkimi właściwościami, które posiadają, a yerba wydobędzie znakomity smak. Dobrze dobrana sukienka zmieni na lepsze niejedną randkę, a kolejna porada super-niani uchroni dzieci przed traumą.

Uf, bohaterowie mojego życia przybyli, ulżyło mi…! A nie, jednak nie. Czy ich polecenia naprawdę mają robić dobro, skoro czuję nic innego jak mentalny ból? Z tych wszystkich porad wynika, że żyję w sposób niepełny, co krok zaliczając wtopę.

Na szczęście sprawy związane z pięknem i użytecznością można obśmiać. Ot, wyrzuciłam pieniądze w błoto, krem się nie wchłonie, spodnie poszerzą biodra. Frapujące kwestie treningowe skonsultuję ze specjalistą innym niż wyszukiwarka. Ale już ciężej na duszy robi się, gdy przyszła matka przeczyta głupotę o szczepionce albo odda futrzaka do schroniska, bo czyjś kot czaił się w osiemdziesiątym piątym na tętnice syna. 

Gorzej, gdy młody człowiek szuka w sieci diagnozy, bo jeszcze nie wie, że Wujek Google każdy objaw klasyfikuje jako rak.

Gorzej, gdy dzień po dniu kiełkuje w nas poczucie niekompetencji i winy.

Brak samodzielnego myślenia niesie za sobą konsekwencje nie tylko dla nas.

Poradzić mi chciej Magistrze Pigularzu,
Bo chciałbym się pozbyć cierpień mych bagażu
I wiem ja co koi ból krzyża i siedzenia
Poleć mi coś mocnego na ból istnienia

 

 

Pomożemy Ci żyć lepiej, tylko daj pieniążek

Masz poczuć się gorzej, bo to jest wszystkim na rękę. Masz wątpić w swoje możliwości zawodowe, rodzicielskie i towarzyskie. W swoją urodę i nastawienie do życia. Masz tracić czas na dbanie o swoją powierzchowność, by nie mieć go już na rzeczy naprawdę dla Ciebie ważne. Pielęgnuj w sobie poczucie bycia chujową żoną i szefową, kiepskim ojcem i pracownikiem, a lekarstwa pojawią się na wyciągnięcie ręki. Wszechobecna dezinformacja tylko im w tym pomoże. Krem upiększający, kursy doszkalające…  a i ksiądz pomodli się za ciebie w najbliższym kościele.

Tylko oddaj swoją kasę – przelewem lub na tacę.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *