Z pamiętnika instruktora #10

 

Kolejna, dziesiąta już porcja anegdotek około- i zajęciowych!

Praca.
A: Słuchajcie, w klubie, gdzie prowadzę zajęcia, będzie maraton rowerowy.
M: O, świetnie! Napisz o tym!
A: No, i będę prowadzić godzinę z koleżanką. Myślę nad motywem przewodnim. To z okazji andrzejek…
S: To niech imiona będą motywem przewodnim!
M: Trzepała Zośka dyyywaan…
A: Hm. A jest jakaś piosenka o Andrzeju?
S: Nie, ale… Anna Maria! Smutną ma twarz! Tak na zakończenie.

Jaka playlista, takie indoorfiny.

 

***

Cool down. Wszyscy spokojnie pedałują, ja zaczynam gadać.
– W przyszłym tygodniu w środę popołudniu nie ma zajęć, bo jest święto. Ja będę w tym czasie na rajdzie, wy jak możecie, to odpoczywajcie.
– Nie tylko rajd, jeszcze maraton jest w Bydgoszczy! – zauważa klientka.
– Taak? W Bydgoszczy? – pytam zdziwiona.
– No! Na 5 km!

 

***

Przypatruję się dłużej jednemu klientowi na początku zajęć i pytam:
– Czy ty nie byłeś przypadkiem ostatnio pierwszy raz i od razu na dwie godziny?
– Taak – potwierdza z uśmiechem.
– Ooo, czyli żyjesz! Bo tak się zastanawiałam, jak się potoczyły twoje losy – śmieję się.
– No. Właśnie wyszedłem ze szpitala.

Sala nagrodziła go gromkim śmiechem.

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *