Zdrowe przekąski po muszyńsku

 

Wpisać w Google „zdrowe przekąski” kilka lat temu to nie był dobry pomysł. Albo: sama idea sama w sobie może nie była najgorsza – mniej rozgarnięte było wdrożenie pomysłów z internetów. Niestety, większość tego, co polecają portale dla kobiet (wiadomo, tylko kobiety przekąszają, tak jak tylko kobiety cierpią na nietrzymanie moczu i zgagę) nie nasyci w jakikolwiek sposób. Tak, tak. Mam trochę świra z tym, żeby po posiłku nie czuć głodu przez długi czas (pewnie po części przez kopenhaskie głody), ale chyba po to jest jedzenie, no nie?

Trzeba było pomyśleć o czymś innym niż suszone owoce z dwutlenkiem siarki czy inne fitnessowe płatki, niemające nic wspólnego z fit życiem (no, chyba że to, iż odkładają się na brzuchu, a to może zmotywować do udania się na zajęcia stepiczne czy inne sztangi). Strony, o których wspomniałam, proponowały produkty, które miały w sobie cukru co niemiara, a ten  jak wiadomo trzeba spożywać raczej z umiarem, kiedy chce się redukować oponkę.

O ile przygotowanie posiłku głównego nie jest dla wielu z nas już problemem, o tyle spakowanie jakiejś fajnej przekąski do pracy może urastać do rangi kłopotu. Problematyczny może być też napad głodu na mieście, przy cukierni… Wtedy przydaje się mieć coś na czarną godzinę.

Pomysły?

1. Mój hit to marchew + jabłko (starte na dużych oczkach) + pestki jakietamsąwdomu. Dynia, pestki słonecznika, może być trochę maku. Czasem
pozwolę sobie zaciągnąć to wszystko pierzgą… Słodycz wtedy jest ogromna. Słodycz, więc natychmiastowy atak
głodu – pomyśli mądry odwiedzacz bloga. Otóż nie! Pierzga to akurat reguluje dobrze apetyty.  Natomiast pestki mają dobre tłuszcze (pamiętajcie, by je namaczać przed spożyciem – pozbywają się w ten sposób kwasu fitynowego). Od nadmiaru marchewki pomarańczowieje skóra, ale poza tym jest spoczna!

2. Inna ekspresowa przekąska to sałatka z… tego, co masz w lodówce. Najbardziej polecam świeże, surowe warzywa. Ile zajmuje pokrojenie papryki, ogórka świeżego lub kiszonego, rzodkiewki, dodanie do tego ziaren, oliwy z oliwek? 5 minut? A ile zieleniości. Ja lubię też  jeść między posiłkami warzywa, bez żadnego mieszania. Tu kalarepa, tu ogór kiszony, czasem do tego słonecznik albo pestki dyni, o których ciągle nadaję w tym wpisie, i naprawdę Organizm chodzi zadowolony.

3. Orzechy. Nie można z nimi przegiąć – paczka brazylijskich spożytych na raz może nieźle o sobie dawać znać
bólem głowy. Warto jednak mieć jakąś ciekawą orzechową mieszankę przy sobie, z dwie garście są naprawdę pomocne w kryzysowych chwilach (szczególnie tych przy cukierni). I tylko nie narzekać, że drogo. Żałujesz pieniędzy na dobre jedzenie dziś, wydajesz na lekarstwa jutro.

No, to szamajcie na zdrowie i żeby wymówek nie było, ile to czasu zajmuje!

Ta nota ma swoją genezę w feedbackach (jest jakiś zgrabny polski odpowiednik tego słowa?) i jest pisana trochę na zamówienie. Ktoś tu czasem zagląda. I mówi, że podobno chcecie o jedzeniu poczytać i pomysły na zdrowe żarełko dostawać. Prawda to?

Podaj dalejShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze (5)

  1. Jogurt naturalny, łyżeczka miodu, garść płatków owsianych i świeże owoce! :) A jak jest chwila na ugotowanie, to jakiś mus z kaszy jaglanej. Inspiracje na fajne jedzenie zawsze w cenie. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *