Przyszło nowe. Nie poddałam się!

  Mimo godziny dwudziestej pierwszej na dworze było co najmniej dwadzieścia siedem stopni Celsjusza i polska natura kazała mi narzekać na niedający się znieść upał. Nie uległam jednak wewnętrznemu marudzie; zbyt dobrze pamiętam, jak długo w tym roku przyszło nam czekać na słońce, wraz z którym wróciły chęci do robienia… wszystkiego. A już w ogóle…

Kindle. Nie wącham książek, nie gapię się w smartfon

  O czytniku książek, który zmienił moją codzienność, miałam napisać tutaj już pod koniec ubiegłego roku. Dlaczego tak się nie stało, wiedzą tylko chochliki z mojej głowy – prawdopodobnie uznałam, że bezsensu o tym pisać na blogu, który zaczął się od rowerów stacjonarnych. Na szczęście mamy już kwiecień roku następnego i każde „bezsensu” obracam w…

Kończy się luty, a tu nadal się chce

  Kiedy jest najlepszy czas, by podsumowywać postanowienia noworoczne? Jeśli udane, to prawdopodobnie w grudniu…? A czy można już po dwóch pierwszych miesiącach roku uznać, że wytrwamy do ostatnich tygodni roku? Trochę śmiałe założenie, ale mam straszne na nie chęć! Właśnie tak chcę zakończyć luty – odważnym stwierdzeniem, że zmiany zostały wprowadzone, jest dobrze, a…

Zamieniam komputer na przyrodę

    Piąta dwadzieścia. Czuję, jakbym trochę się wymykała światu. Nie tylko wyjeżdżała z miasta i z kraju, ale pod osłoną dnia, budzącego się do życia, oddalała się od wszystkiego trochę na nielegalu. Nigdy nie uważałam ucieczki za przepis na cokolwiek. Również tym razem, mimo że swoje zniknięcie na chwilę obudowuję otoczką życiowej dezercji, wiem,…

Odszedł mój kumpel

  When my time comes  Forget the wrong that I’ve done  Help me leave behind some reasons to be missed  Don’t resent me and when you’re feeling empty  Keep me in your memory  Leave out all the rest Leave out all the rest   30 ton, lista, lista, lista przebojów! Prawie dwuletni brzdąc skacze intensywnie…

Trzy lata bloga. Tekst osobisty

  15 czerwca 2014 roku po raz pierwszy kliknęłam „opublikuj”. Na stronę agatamusz.com wjechał tekst powitalny. Mam zdjęcie z tamtej chwili… Pokazałabym je gdyby nie to, że z dekoltu „domowej” bluzki wypływało zdecydowanie zbyt wiele niż chciałam zaprezentować, w dramatycznym geście łapiąc się za czoło. Pomyślałam, że może fajnie będzie z tej okazji napisać tekst……

Cecha, którą najbardziej lubię w ludziach

    Dla Pauliny.   „Uczono nas na kursie, że grupa jest tak silna jak jej najsłabsze ogniwo. Wybaczcie, ale dzisiaj będziecie musieli przeżyć zajęcia dostosowane do mojego poziomu” – takim tekstem zdarzyło mi się kiedyś zacząć zajęcia, co większość grupy przyjęła ze śmiechowym entuzjazmem.  Wierzę, że to również dobre rozpoczęcie krótkiej refleksji, z którą…

Kaizen na najbliższe tygodnie, czyli poprawiam koronę

  Ostatnie miesiące mojego życia odbieram jako trudny do zniesienia zastój. Swój plan zatytułowany „Rok zapierdalania” (nie chwaliłam się nim, w końcu nie wypada tak publicznie kląć) wypełniam aż za dobrze, sprawnie przemieszczając się między wyznaczonymi odcinkami swojego kieratu. Zaczął się piąty miesiąc wypełnionego pracą roku i dotarłam do punktu, w którym naprawdę chętnie się…

Migawki z życia #1

  Dwadzieścia kilometrów na ostrym zrobione po pracy nie tylko pozwala rozluźnić zasiedziałe ciało i spokojnie spać, ale również przypomnieć sobie, że przestrzeń otwarta z wiatrem w pysk to przestrzeń kojąca. Mam nadzieję, że mój towarzysz myśli tak samo pomimo tego, że w czasie takiego wyprowadzania mnie na spacer zaczepiam wszystkie napotkane psy. *** Usiadłam…

Jak to jest mieć ciągle otwarty panel administracyjny

  Pamiętam o wszystkim, co napisałam w ostatnich tekstach i o czym myślałam podczas spacerów do pracy. Że nowa notka raz na tydzień, że blog to cudowne wspomnienie z końca czasów studenckich i żaden to priorytet, a raczej przyjemność, która mi się raczej nie należy. Styczeń dobiega końca i widać jak wspaniale wpasowałam się w…